Od 25 września weszła w życie ustawa nakładająca na Policję obowiązek asystowania podczas wizyt pracowników pomocy społecznej w tzw. środowisku zagrożonym. Będą oni mogli żądać obecności policji podczas wykonywania swoich obowiązków służbowych.
W łomżyńskim MOPS w ciągu miesiąca wydawanych jest średnio około 900 decyzji, a każda z nich wiąże się z wizytą pracownicy (bo są to same kobiety) w celu przeprowadzenia wywiadu środowiskowego. Jak mówi dyrektor MOPS Wiesław Jagielak, współpraca z Policją w Łomży i bez tej ustawy układała się bardzo dobrze i jeśli był taka konieczność, to Policja nigdy nie odmawiała pomocy pracownicom MOPS. Choć takich przypadków nie jest dużo, bo w skali miesiąca od 5 do 10, to jednak wiążą się one z zagrożeniem.
- Ta ustawa tak naprawdę usnakcjonowała tylko stan faktyczny, bo z Policją i wcześniej współpracowaliśmy, ale dobrze, że weszła w życie, bo teraz jest podstawa prawna, by żądać wsparcia Policji w określonych sytuacjach - podkreśla dyrektor.
Choć jak mówi Wiesław Jagielak nie było w Łomży przypadku, żeby Policja odmówiła swojej pomocy, to można sobie wyobrazić sytuację, kiedy jednak odmawia, choćby z powodu braku ludzi i czasu. Obecnie ustawa nakłada na Policję obowiązek i nie może ona odmówić wsparcia pracownikowi pomocy społecznej podczas wizyty.
Warto podkreślić, że w łomżyńskim MOPS pracują praktycznie same kobiety, co zapewne niektórym osobom ułatwia okazywanie agresji, bo czują się silniejsze niż gdyby to było wobec mężczyzny. Tym bardzie wsparcie Policji bywa niezbędne w celu wykonania obowiązków służbowych.