Przedstawiciele spółek PKS z Łomży, Zambrowa, Suwałk i Siemiatycz interweniowali u wojewody podlaskiego w sprawie planowanego połączenia spółek w jedną firmę - poinformowało dziś Radio Białystok. Związkowcy nie chcą połączenia. Zależy na tym tylko pracownikom białostockiego PKS-u.
Przewodniczący Samorządnego Niezależnego Związku Pracowników w suwalskim PKS-ie Jarosław Żaborowski poinformował Radio Białystok, że przedstawiciele spółek PKS prosili wojewodę, by zbadał czy Zarząd Województwa może sam zdecydować o konsolidacji firm, bez zgody całego sejmiku.Liczą też na to, że sprawą zajmie się dziś podczas sesji sejmik województwa podlaskiego, choć w planowanym porządku obrad nie ma takiego punktu.
Zdaniem związkowców z tych czterech spółek pomysł połączenia jest to próbą ratowania białostockiego PKS-u ich kosztem. Suwalska spółka ma największy tabor według jej przedstawiciela konsolidacja spowoduje, że ewentualne zyski pójdą do Białegostoku, zamiast zostać w Suwałkach. Z kolei związkowcy z innych spółek obawiają się zwolnień pracowników.
Urząd Marszałkowski złożył już wniosek w sądzie rejestrowym o połączenie spółek z Białegostoku, Łomży, Suwałk, Zambrowa i Siemiatycz. Pięć podlaskich spółek PKS zatrudnia około tysiąca osób. Plan marszałka zakłada, że pod wspólną marką firmy mają zacząć działać od początku 2017 roku.
Na podst. Radio Białystok