Szpital Wojewódzki w Łomży został oskarżony przez pielęgniarki o dyskryminację płacową. Jednak Sąd Okręgowy w Łomży oddalił powództwo i zasądził od powódek zwrot kosztów zastępstwa procesowego.
4 czerwca Sąd Okręgowy w Łomży wydał przełomowy wyrok na korzyść Szpitala Wojewódzkiego w Łomży. Trzy pielęgniarki oddziału psychiatrycznego pozwały placówkę, zarzucając jej dyskryminację płacową. Twierdziły, że mimo wykonywania tej samej pracy, otrzymywały niższe wynagrodzenie niż koleżanki posiadające wyższe kwalifikacje.
- W sporze sądowym z pracownikami, a tak naprawdę współpracownikami nie ma dobrych wyroków, bo my pracując razem nigdy w tym sądzie nie powinniśmy się znaleźć, tylko szukać polubownych rozwiązań, żeby do takich sytuacji nie doszło. W tej chwili ja jako nowy dyrektor ten dialog prowadzę i mediujemy w tych sprawach. Widzę światełko w tunelu, że my tych procesów sądowych będziemy unikać, bo jesteśmy pracownikami tego miejsca i mamy co tu robić. Zajmujemy się ochroną zdrowia, a nie chcemy spędzać czasu na sali sądowej- zaznaczył obecny dyrektor placówki Dariusz Domasiewicz.
Reklama
W 2021 roku zmieniły się przepisy dotyczące ustalania najniższego wynagrodzenia zasadniczego niektórych pracowników zawodów medycznych. W efekcie pielęgniarki i położne z tytułem magistra oraz specjalizacją zaczęły zarabiać o 1705,27 zł brutto więcej niż powódki. Obecnie różnica ta wynosi już 2221,15 zł brutto. Powódki zostały zaliczone do grupy 5, z wynagrodzeniem zasadniczym w wysokości 6473,07 zł, natomiast najwyższe wynagrodzenia (8165,53 zł) otrzymują pielęgniarki i położne z grupy 2.
Powódki domagały się po 54 411 zł tytułem odszkodowania za naruszenie zasady równego traktowania oraz ustalenia, że ich współczynnik najniższego wynagrodzenia powinien odpowiadać współczynnikowi właściwemu dla pielęgniarki z tytułem magistra i specjalizacją. Wskazywały, że zgodnie z przepisami, podział na grupy zawodowe powinien opierać się na wymaganych kwalifikacjach na danym stanowisku, a nie faktycznie posiadanym wykształceniu. Zarzuciły pracodawcy naruszenie art. 18³c §1 i 18³d Kodeksu pracy, dotyczących jednakowego wynagrodzenia za jednakową pracę i zakazu dyskryminacji.
Odmienne zdanie ma Związek Zawodowy Pielęgniarek i Położnych, który wskazywał na potrzebę uznawania kwalifikacji pracowników medycznych i wpisanie w ustawie, że wynagrodzenie zależy od kwalifikacji posiadanych z uwagi na obowiązek pielęgniarek i położnych podnoszenia kwalifikacji zawodowych. Opowiadał się również za automatycznym przenoszeniem do wyższej grupy zawodowej po podniesieniu kwalifikacji, aby urealnić sens kształcenia pielęgniarek i położnych. Podobną opinię wyraziła Naczelna Izba Pielęgniarska.
Szpital wniósł o oddalenie powództwa, wskazując, że wynagrodzenia zostały ustalone zgodnie z obowiązującymi przepisami. Argumentował, że różnice płacowe wynikają z odmiennych kwalifikacji, które przekładają się na zakres obowiązków. Pielęgniarki z tytułem magistra i specjalizacją mają szersze kompetencje – m.in. opracowują procedury medyczne, przygotowują dokumentację do akredytacji, prowadzą edukację pacjentów (np. z zakresu schizofrenii, depresji, uzależnień), nadzorują pracę zespołu, prowadzą szkolenia i pełnią funkcje edukatorów.
Szpital zaznaczył, że zgodnie z Polską Ramą Kwalifikacji, zmiany w programach kształcenia po 2012 i 2019 roku znacznie zwiększyły zakres wiedzy i umiejętności osób z wyższym wykształceniem. W jego ocenie nie można mówić o dyskryminacji płacowej, ponieważ powódki nie wykazały, że wykonują identyczną pracę jak pielęgniarki z wyższymi kwalifikacjami. Różnice w wynagrodzeniu wynikają ze zróżnicowanego zakresu obowiązków i kompetencji.
Pielęgniarki argumentowały, że choć nie miały takich samych kwalifikacji, zakres ich pracy był zbliżony, co – ich zdaniem – świadczyło o dyskryminacji. Szpital wskazywał jednak, że w ostatnich latach zakres obowiązków zmienił się i osoby z wyższym wykształceniem wykonują dodatkowe, bardziej zaawansowane zadania.
Ostatecznie sąd przyznał rację Szpitalowi Wojewódzkiemu w Łomży oddalając powództwa.
- Przepisy w tym zakresie mają zatem charakter imperatywny (bezwzględnie wiążący) i pracodawca nie może ponosić odpowiedzialności za ich stosowanie i kwalifikowanie pielęgniarek z tytułem magistra i specjalizacją do grupy zawodowej 7 a potem 2. Jeżeli zatem stawka wynagrodzenia zasadniczego jest ustalona zgodnie z przepisami o wynagrodzeniu pracowników służby zdrowia pracodawca nie ponosi odpowiedzialności za naruszenie zasady dyskryminacji płacowej lub zasady równego traktowania w pracy – art. 18 3d KP. Oczywistym przy tym jest, że zasady równości mogą być naruszone przez ustawodawcę, nie można jednak w takim wypadku obciążać pracodawcy. W okolicznościach sprawy trudno też mówić o świadomym – dyskryminacyjnym działaniu pracodawcy, który jest obowiązany do realizowania przepisów ustawy regulującej wynagrodzenia. Nie sposób też przyjąć bezprawności działania pracodawcy, który nie ma kompetencji prawnych do oceny legalności ustawy i nawet jego wątpliwości co do zgodności z Konstytucją nie mogą prowadzić do odstąpienia od stosowania przepisów ustawy. Zakładając przy tym racjonalność ustawodawcy pracodawca musi przyjąć, że takie są jego preferencje (tu wykształcenie) odnośnie do zasad określania wynagrodzenia tu: pielęgniarek. Nadto stwierdzenie przez sąd, że pielęgniarki z tytułem magistra i bez takiego tytułu winny mieć określone identyczne najniższe wynagrodzenie zasadnicze ingerowałoby w zapisy ustawy i wskazywałoby na niedopuszczalną działalność prawodawczą sądu- napisał sąd w uzasadnieniu wyroku.
Reklama
Dodatkowo powódki zostały obciążone tytułem zwrotu kosztów zastępstwa procesowego po 1350 złotych.
Warto przy tym zaznaczyć, że jest to jeden z nielicznych wyroków sądu w podobnych sprawach korzystnych dla szpitala. W zdecydowanej większości przypadków w całej Polsce sąd zwykle staje po stronie pielęgniarek.