Chcą pokazać, jak można żyć lepiej- celebrować każdą chwilę, spotkać się przy soku z przecieranych owoców i warzyw, zjeść leniwe pierogi. W bistro nie ma frytek, które nawet nie leżały koło ziemniaków, kawę możemy posłodzić miodem, a w sosie do sałaty znaleźć rozdrobnione ząbki czosnku. Bistro Bar Fundacji Czas Lokalny został właśnie otwarty na pierwszym piętrze pływalni przy ul. Wyszyńskiego.
- Cała Fundacja została zawiązana właśnie z taką myślą- pokazać innym, jak żyjemy. Stworzyło ją sześcioro fundatorów, z których każdy ma inne zainteresowania, zawód, temperament, styl bycia i aspiracje, a nawet wiek. Łączy nas to, że szukamy alternatywnego stylu życia, odrzucamy stereotypy. Potrzebujemy spowolnienia tempa życia- opowiada Maria Krupa, prezes Fundacji Czas Lokalny.
Sztandarową imprezą stowarzyszenia jest Festyn na Jana, który od 2011 roku jest coraz bardziej rozpoznawalną i wyczekiwaną przez łomżyniaków, pierwszą letnią imprezą. To czas, by usiąść na trawie,zjeść pachnące drzewem jabłko, pośpiewać przy ognisku.
Teraz Czas Lokalny odważył się zaryzykować i wynająć pomieszczenie nad Pływalnią nr 2 przy ul. Wyszyńskiego, od początku przeznaczone pod działalność gastronomiczną. Na 150 metrach kwadratowych powstało niewielkie, nowocześnie urządzone bistro. Na razie z zapachem aromatycznej zupy gulaszowej czy tarty szpinakowej miesza się jeszcze zapach nowości, ale restauratorzy powoli oswajają wnętrze.
- Chcemy pokazać mieszkańcom, że warto żyć zdrowo. Kiedy kupujemy samochód, dbamy o niego, czyścimy, prowadzamy do mechanika- choć w gruncie rzeczy możemy kupić następny. O własny organizm tak nie dbamy, choć drugiego nie dostaniemy- wyjaśnia Kamil Krupa z Fundacji Czas Lokalny.
W bistro nad basenem zjemy to, co naprawdę ma wartości odżywcze. Do kawy restauratorzy dosypią nam kurkumy- nie dla walorów smakowych (jest prawie niewyczuwalna), ale dlatego, że jest świetnym lekarstwem, np. po udarze mózgu jest w stanie zregenerować uszkodzone komórki. Hitem są frytki z prawdziwych, na miejscu obieranych ziemniaków i pierogi z mięsem (porcja kosztuje 8 złotych). Na deser- ciasta, kawa, soki z przecieranych owoców i warzyw, w razie potrzeby dosładzane miodem.
Na razie w restauracji pracują członkowie restauracji, pomagają wolontariusze, dlatego lokal czynny jest tylko od godz. 12.00 do 20.00. Jeśli pomysł chwyci, Czas Lokalny planuje zatrudnić etatowych pracowników.
Pieniądze zdobyte dzięki funkcjonowaniu bistro, fundacja chce przeznaczyć na dalszy rozwój: tworzenie pomostów między artystami a mieszkańcami miasta, promowanie lokalności, organizację warsztatów i spotkań związanych z rozwojem osobowości i ciekawym spędzaniem wolnego czasu.