Jacek Karwowski, rewizor w PKS Łomża, przywrócony do pracy decyzją sądu, ponownie otrzymał wypowiedzenie. Mężczyzna jest przekonany, że ponosi dalsze konsekwencje ujawnienia tzw. afery paliwowej. W PKS dowiedzieliśmy się, że podjęta została decyzja o likwidacji całej sekcji rewizorskiej, a wypowiedzenia z pracy otrzymały w sumie cztery osoby.
- 11. kwietnia wróciłem do pracy. Nie pozwolono mi jednak zajmować się moimi normalnymi czynnościami kontrolnymi. Zlecono liczenie ruchu pasażerów na trasach do Białegostoku i Warszawy- zajęcie zupełnie pozbawione sensu, bo ewidencję taką, na podstawie kas fiskalnych, prowadzi każdy kierowca- opowiada Jacek Karwowski.
30. kwietnia mężczyzna otrzymał wypowiedzenie z pracy. Wynika z niego, że likwidacja dotyczy całej sekcji rewizorskiej i związana jest z "optymalizacją zatrudnienia" w PKS.
- Samą decyzję o likwidacji sekcji uważam za chybioną, bo prezes pozbawił spółkę w tym momencie jakiejkolwiek ochrony mienia. Jestem jednak przekonany, że decyzja ma podłoże personalne- to dalsze konsekwencje spotykające mnie za ujawnienie afery paliwowej- mówi Karwowski zapowiadając odwołanie się do Sądu Pracy. - Nie chcę współczucia ani litości, ale potrzeba mi ogromnej siły na to, żeby walczyć z tak jawną niesprawiedliwością- wyznaje.
W PKS dowiedzieliśmy się, że oprócz Jacka Karwowskiego z końcem kwietnia wypowiedzenia otrzymały jeszcze trzy osoby. Wszystkie były pracownikami sekcji rewizorskiej. W rozmowie z nami prezes PKS Adam Wykowski poinformował, że o "restrukturyzacji spółki i optymalizacji zatrudnienia było głośno już od jakiegoś czasu", a "planowane zwolnienia nie przekroczą 10 proc. kadry pracowniczej". Odmówił jednak autoryzacji rozmowy.