Miejsca bezpiecznego na pozostawienie rowerów nie ma- w ostatnich dniach jeden zginął nawet spod łomżyńskiego kościoła. Policjanci przyznają, że dla złodziei jednośladów sezon trwa w najlepsze. Jedyne, co można zrobić, to solidnie zabezpieczyć pojazd- tak, by zniechęcić do kradzieży.
Tylko w ostatnich dniach policjanci z miejskiej komendy otrzymali zgłoszenie o dwóch kradzieżach rowerów. Jeden zniknął z klatki schodowej w bloku, drugi został skradziony spod kościoła pw. św. A. Boboli przy ul. Wąskiej.
- Pojazdy nie zostały prawdopodobnie wystarczająco zabezpieczone, właściciele zostawili je bez nadzoru- i oba zostały skradzione- mówi Ewelina Szlesińska, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Łomży.
Wytępienie amatorów cudzej własności, którzy bez skrupułów wykorzystują nadarzająca się okazję do kradzieży, to zadanie karkołomne. Dlatego jedynym rozwiązaniem jest właściwe zabezpieczenie jednośladów. Nie chodzi o łańcuchy, raczej o zastosowanie blokady, której pokonanie zajmie złodziejowi przynajmniej kilka minut.
- Jeśli złodziej nie może zabrać pojazdu od razu, zwykle rezygnuje z kradzieży- mówią policjanci, przekonując do zabezpieczeń typu U-lock czyli zapięć w kształcie litery „U”.
Drugim z polecanych sposobów jest osłabienie atrakcyjności roweru, np. poprzez zdjęcie siodełka czy licznika. To utrudnia odsprzedaż pojazdu.
Przy zgłaszaniu kradzieży jednośladu, warto zaś przynieść ze sobą zdjęcie roweru. To da policjantom jasną wskazówkę, czego mają szukać.