Dziś w południe przed Urzędem Skarbowym w Łomży zrobiło się politycznie. Działacze Konfederacji zwołali konferencję „za pięć dwunasta” – tuż przed wejściem w życie obowiązkowego Krajowego Systemu e-Faktur (KSeF). Padły mocne słowa o inwigilacji, hipokryzji rządu i zagrożeniu wojną hybrydową.
Miejsce spotkania – ulica Polowa 47 – wybrano nieprzypadkowo Urząd Skarbowy w Łomży.
– Jesteśmy tutaj, ponieważ wkrótce zostaje wdrożony program KSeF. Występujemy jako członkowie Konfederacji, ale też jako przedsiębiorcy i Łomżyniacy – rozpoczął Marcin Mieczkowski, miejski radny.
Mieczkowski przypomniał kalendarz wdrażania zmian, który dla wielu wciąż może być zaskoczeniem: od 1 lutego system obejmie największe firmy, a już 1 kwietnia stanie się obowiązkowy dla wszystkich przedsiębiorców. Radny podkreślał słowo „obowiązkowy”, twierdząc, że to nic innego jak „centralny system fakturowania”, który daje urzędnikom pełny wgląd w życie firm.
– Urzędnik w Urzędzie Skarbowym będzie mógł mieć podgląd na to, jakie robimy transakcje, z kim, kiedy i czym handlujemy. To jest inwigilacja zarówno przedsiębiorców, jak też klientów – alarmował Mieczkowski. Radny wytknął też obecnej koalicji rządzącej zmianę frontu. Przypomniał, że jeszcze w 2023 roku politycy skupieni wokół Donalda Tuska byli przeciwni tym rozwiązaniom, a dziś – jak to określił – „wprowadzają system nad naszymi głowami”.
„Dajemy prezent rosyjskim hakerom?”
Jeszcze mroczniejszy scenariusz nakreślił Tomasz Sachmaciński z łomżyńskiej Konfederacji. Skupił się on na technicznych i geopolitycznych zagrożeniach płynących z centralizacji wszystkich danych gospodarczych w jednej bazie państwowej.
Zdaniem Sachmacińskiego system jest dziurawy – pozwala na wystawienie faktury na błędne dane (weryfikowany jest tylko NIP), co otwiera drogę oszustom. Ale największe ryzyko widzi gdzie indziej.
– Zbieranie wszystkich danych w jednym miejscu stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa. W przypadku jakiegokolwiek ataku hakerskiego, wycieku danych, dane najbardziej strategicznych podmiotów w Polsce będą zagrożone – mówił Sachmaciński. Poszedł nawet o krok dalej, wskazując na kontekst międzynarodowy: – Nie mówimy tu o wycieku do konkurencji, tylko o sytuacji, w której w wyniku ataku hakerskiego, spowodowanego np. wojną hybrydową Rosji, nastąpi utrata integralności systemu.
Reklama
Głos małego biznesu
W konferencji wzięła udział również łomżyńska przedsiębiorczyni, która przedstawiła perspektywę właściciela małej firmy.
– Prowadzę mały biznes i codziennie dbam o to, żeby wszystko było zgodnie z przepisami. Nie rozumiem, czemu każdy przedsiębiorca ma być inwigilowany, skoro nie ma nic na sumieniu – mówiła. Jej postulat był prosty: – Cyfryzacja na tak, przymus na nie!
Dlaczego dopiero teraz?
Marcin Mieczkowski tłumaczył, że liczono na opamiętanie rządzących, zwłaszcza w kontekście ich dawnych deklaracji. Teraz jednak celem jest „zaproszenie do przebudzenia” samych przedsiębiorców.
– Chcemy przypomnieć przedsiębiorcom, że za chwilę to nastąpi – tłumaczył radny. Zwrócił uwagę, że choć od 1 lutego obowiązek dotyczy gigantów, to rykoszetem dostaną też ich mniejsi kontrahenci, którzy zostaną przymuszeni do wejścia w system. – Nikt nie mówi o tym, jak będzie wyglądała centralizacja tych informacji. Cały biznes jest narażony na manipulacje ze strony władzy – podsumował Mieczkowski.