Zablokowany przez pojazd Straży Miejskiej samochód, płaczące dziecko i zdenerwowany kierowca dzwoniący po Policję. Taka sytuacja miała miejsce dziś rano przy Szpitalu Wojewódzkim w Łomży. Do interwencji jednak nie doszło, bo zanim patrol dojechał strażnicy odblokowali wyjazd.
Około godz. 9.40 do dyżurnego Komendy Miejskiej Policji miał zadzwonić mężczyzna, który twierdził, że jego samochód został zablokowany pod szpitalem przez auto należące do Straży Miejskiej. Mężczyzna miał w samochodzie płaczące dziecko i żądał interwencji policjantów wobec strażnika kierującego służbowym pojazdem, który pozostawił go blokując wyjazd. Taka informacja dotarła do naszej redakcji, więc postanowiliśmy sprawdzić ją w KMP w Łomży.
Jak się okazało, Urszula Brulińska z Zespołu Prasowego łomżyńskiej komendy potwierdziła, że takie zgłoszenie miało miejsce, jednak do interwencji policjantów nie doszło, ponieważ po dwóch minutach zgłaszający zadzwonił ponownie z informacją, że auto Straży Miejskiej właśnie odjechało umożliwiając mu wyjazd ze szpitalnego parkingu.
Cała ta sytuacja może wydawać się błaha, jednak Strażnicy Miejscy, jako umundurowana formacja powołana m.in. do pilnowania porządku i znana z tego, że potrafi karać kierowców mandatami za nieprawidłowe parkowanie, powinni świecić przykładem. Tymczasem nie zawsze tak jest i tu mamy przykład. Nie dowiemy się niestety jak skończyłaby się interwencja policjantów wobec strażników. Mandatem? Pouczeniem?