Do dziewiątej edycji plebiscytu zgłoszono 12 kandydatur. Wiceprezydent Łomży, Andrzej Stypułkowski, tuż przed wręczeniem nagród przyznał wprost: to moment, by oficjalnie podziękować tym, którzy działają w cieniu, kierując się wyłącznie dobrem wspólnym. A w tym roku ten cień wyjątkowo mocno rozświetlili młodzi.
Szymon Jankowski, uczeń III LO i zwycięzca w kategorii do lat 20, zapytany o to, co najbardziej dolega dziś społeczeństwu, nie bawił się w okrągłe słówka.
– Znieczulica społeczna – diagnozuje bez wahania. – Znieczulenie na takie podstawowe dostrzeganie u drugiego człowieka potrzeby, że jak widzimy, że ktoś leży, upadł, to część ludzi, nie mówię, że wszyscy, ale przejdzie obojętnie, zamiast podać mu rękę, pomóc wstać.
Młody społecznik ubolewa nad tym "brakiem człowieczeństwa". Chłopak, który biega z puszką WOŚP, działa w Fundacji "Andrzej" i współtworzy "Morsy w Mundurach", pasję do pomagania wyniósł z domu, a swoim największym autorytetem nazywa tatę. Jakie ma rozwiązanie na tę powszechną obojętność? Niezwykle proste.
– Zacznijmy od uśmiechu. Uśmiech drugiego człowieka. I już my czujemy się lepiej i inni czują się lepiej – przekonuje.
Warto dodać, że w tej młodzieżowej kategorii wyróżniono również jego szkolną koleżankę, Kamilę Annę Mocarską, która każdą wolną chwilę dzieli między wsparcie edukacyjne dzieci z rodzin zastępczych a wolontariat w hospicjum.
Główny tytuł Łomżyńskiego Społecznika Roku powędrował do Joanny Brzezińskiej, szefowej stowarzyszenia „Czas Rozwoju”. To osoba twardo stąpająca po ziemi, która na co dzień pomaga osobom z niepełnosprawnościami i wykluczonymi społecznie.Nagroda cieszy, ale Brzezińska od razu sprowadza rzecz na ziemię:
– Kto z nas nie lubi być nagradzany? Ale ja zawsze mam w głowie to, że to jest praca wielu innych ludzi, a szczególnie stowarzyszenia, zarządu i wolontariuszy.
Ciekawie robi się, gdy psycholożka zaczyna mówić o największych barierach swoich podopiecznych. Okazuje się, że wcale nie chodzi o architekturę czy brak pieniędzy. Problemem bywa... nadopiekuńczość.
– Wiele takich trudności wynika z tego, jak są traktowani przez rodziców. Sprawczość jest im odbierana. Przychodzą rozgoryczeni, że nic im nie wolno. Gdzieś zostali po drodze ubezwłasnowolnieni, chociaż mogliby dużo zrobić więcej – punktuje wprost laureatka.
Reklama
W tej "dorosłej" kategorii kapituła przyznała też wyróżnienie dla Sebastiana Chrzanowskiego, człowieka-orkiestry lokalnego sportu i mediów, który od lat skutecznie buduje społeczność wokół ŁKS Łomża i promuje aktywność fizyczną studentów.
A co z nagrodą dla Inicjatywy Roku 2025? Tu obyło się bez zaskoczeń, bo przemówiły liczby. I to te mierzone w tonach. Łomżyńskie Morsy w ramach „Operacji Czysta Rzeka” zebrały z brzegów Narwi ponad 3,2 tony śmieci.
Co kryło się w workach 65 wolontariuszy, w tym żołnierzy, woprowców i samorządowców?
– Najczęściej plastiki, butelki, opakowania po robakach od wędkarzy, opony... Nawet łóżka się trafiały – wyliczał radny Karol Sztejno, przedstawiciel Morsów. Zapytany o receptę na ten bałagan, odparł krótko: edukacja, bo na szczęście społeczeństwo jest coraz bardziej świadome.
Oprócz ekologów doceniono również fanów gier bez prądu. Wyróżnienie zgarnęła „Łomżyńska Kostka” – nieformalna grupa zapaleńców, która co sobotę za darmo integruje mieszkańców przy planszówkach.
Wręczane tego wieczoru statuetki, wyrzeźbione z afrykańskiego mahoniu przez Pawła Bełdowicza, przedstawiały serce w płomieniach. Jak trafnie zauważył sam artysta – cechą prawdziwego społecznika jest umiejętność rozpalania własnym sercem płomienia u innych. Słuchając tegorocznych laureatów, trudno o lepsze podsumowanie.