Wczoraj po południu w sali konferencyjnej ratusza na zaproszenie przewodniczącego komisji sportu Rady Miejskiej Andrzeja Wojtkowskiego łomżyńscy działacze sportowi spotkali się z częścią radnych z komisji. Prezydenta reprezentowała skarbnik Elżbieta Parzych i naczelnik Centrum Współdziałania Społecznego Ewa Sznejder.
W spotkaniu nie wzięła niestety udziału, jak tłumaczył radny Wojtkowski - z powodu kłopotów zdrowotnych - wiceprezydent Agnieszka Muzyk. A szkoda, bo działacze sportowi mieli dużo do powiedzenia na temat sportu jako profilaktyki, na co jak wiemy pani prezydent ma nieco inne spojrzenie.
Przedstawiciele klubów sportowych przybyli na spotkanie znając już decyzję prezydenta o umieszczeniu w projekcie przyszłorocznego budżetu kwoty 1 mln złotych przeznaczonej na dotacje dla klubów. Zapewne dlatego nie wywiązała się większa dyskusja na temat wielkości środków przeznaczanych przez miasto na wsparcie działalności klubów. Pojedyncze głosy na ten temat odzywały się dość nieśmiało. Najbardziej konkretnie w tej sprawie wypowiedział się radny Dariusz Domasiewicz, który jasno stwierdził, że milion złotych podzielony na tyle klubów i jeszcze na 12 miesięcy, to kwota, której kluby na pewno znacząco nie odczują.
- Gdybyśmy rozmawiali o kwocie dwóch czy trzech milionów, to całkiem co innego - stwierdził radny i był to tak naprawdę najmocniejszy akcent w tym wątku.
Przedstawiciele klubów zwracali jednak uwagę na inne bolączki. Ważną sprawą, poruszoną przez Zbigniewa Maleszewskiego z Bokserskiego Klubu Sportowego "Tiger" okazały się stypendia sportowe. Zebrani na ogół zgadzali się, że w Łomży, wzorem innych miast z regionu, takie stypendia powinny istnieć niezależnie od stypendiów skierowanych do uczniów i powinna być na nie wydzielona pula środków z budżetu niezależna od puli przeznaczonej na wspieranie klubów.
Kolejnym istotnym postulatem, nad którym rozwinęła się dyskusja, była sprawa dodatkowych godzin w szkołach na sportowe zajęcia pozalekcyjne. W wielu szkołach w Łomży takie zajęcia nie są prowadzone, bo wszystkie dodatkowe godziny dyrektorzy przeznaczają na inne przedmioty. Tylko w nielicznych placówkach taki zajęcia są prowadzone, jak choćby w "Ekonomiku", którego dyrektor Paweł Drożyner również był uczestnikiem spotkania.
W trakcie 1,5-godzinnego spotkania poruszono jeszcze kilka drobniejszych spraw, jak choćby usprawnienie przepływu informacji pomiędzy nowym Centrum Współdziałania Społecznego, które przejęło sprawy prowadzone przez dawny Wydział Kultury, Promocji i Sportu. Uwagi i sugestie skrupulatnie zanotowała naczelnik Ewa Sznejder i obiecała, że zostaną one wzięte pod uwagę podczas dalszej współpracy z klubami.
Efektem spotkania było kilka zgłoszonych postulatów, które mają zostać przekazane władzom miasta. Kolejne spotkanie ustalono na początek przyszłego roku, kiedy znany już będzie budżet na 2016 rok. Wówczas mają zostać przedyskutowane kryteria rozdziału środków, co wczoraj również było poruszane, jednak bez żadnych konkluzji. Opracowaniem nowych kryteriów ma się zająć powołana wczoraj zarządzeniem prezydenta Rada Sportu, której skład co prawda odczytała Ewa Sznejder, jednak stwierdziła, że dokument nie został jeszcze opublikowany i nie są wykluczone pewne zmiany.