Ponad tysiąc interwencji podjęli strażacy z PSP i OSP w ubiegłym roku na terenie Łomży i powiatu łomżyńskiego. Liczba zdarzeń była podobna, choć nieco niższa niż w ostatnich kilku latach. Podsumowanie 2014 roku było tematem piątkowego spotkania w siedzibie Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Łomży.
Straż Pożarna zajmuje się gaszeniem pożarów. To wie każde dziecko. Jednak Straż, to nie tylko pożary. Strażacy wyjeżdżają również do licznych tzw. miejscowych zagrożeń, jak wypadki samochodowe, kataklizmy czy nawet przysłowiowego kota siedzącego na drzewie. Jak mówi były już komendant Państwowej Straży Pożarnej w Łomży Ireneusz Denysiuk, zdarzenia są bardzo różne, ale wszystkie mają wspólny mianownik. Jest nim zagrożenie życia i zdrowia ludzi bądź zwierząt, a rolą strażaka jest im przeciwdziałać. Niejednokrotnie narażając własne zdrowe czy życie.
W 2014 roku średnio co 8 godzin i 25 minut powstawało kolejne zdarzenie. Pożar pojawiał się średnio co 26 godzin i 52 minuty, a miejscowe zagrożenie co 12 godzin i 54 minuty. Były też niestety fałszywe alarmy. Na szczęście znacznie mniej niż prawdziwych wezwań.
W ubiegłym roku Straż przeprowadziła 1041 działań, a zatem mniej niż rok wcześniej, kiedy było ich 1194.
- Wynika to z panującej pogody. Rok wcześniej mieliśmy więcej odśnieżania i stąd ta różnica - wyjaśnia Denysiuk.
Ponad połowa zdarzeń pojawiała się na terenie gmin powiatu łomżyńskiego. W Łomży było ich 406, a w powiecie - 635. Niestety okazuje się, że najczęstszą przyczyną powstawania pożarów były podpalenia. Na 326 pożarów taką przyczynę określono w 147 przypadkach. Kolejną przyczyną była nieostrożność osób dorosłych (58 pożarów) i urządzenia grzewcze (47 przypadków). W 2014 roku strażacy musieli radzić sobie z jednym tylko dużym pożarem, który miał miejsce na terenie gminy Jedwabne. Pożarów średniej wielkości było 27, a najwięcej było małych - 298.