To nie był pożar, wypadek drogowy ani zalana piwnica. Wczoraj wieczorem łomżyńscy strażacy zostali wezwani do zadania, które wymagało precyzji godnej najlepszego chirurga. Na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym w Łomży rozegrała się walka z… nieustępliwą biżuterią.
W środowy wieczór, po godzinie 20, dyżurny łomżyńskiej straży pożarnej otrzymał nietypowe zgłoszenie. Pomocy potrzebował personel Szpitalnego Oddziału Ratunkowego przy ul. Piłsudskiego. Problem był bolesny i – jak się okazało – niemożliwy do rozwiązania przy użyciu standardowych narzędzi medycznych.
Do szpitala zgłosiła się kobieta z silnym obrzękiem palca, na którym zakleszczyła się obrączka. Sytuacja była poważna, ponieważ narastająca opuchlizna groziła niedokrwieniem tkanek. Problemem nie był jednak brak umiejętności lekarzy, a materiał, z którego wykonano biżuterię.
Stal chirurgiczna, choć piękna i trwała, w takich sytuacjach staje się przekleństwem. Jest znacznie twardsza od złota czy srebra, co sprawia, że zwykłe nożyce medyczne do biżuterii są wobec niej całkowicie bezradne.
Na miejsce zadysponowano zastęp strażaków wyposażony w sprzęt specjalistyczny. W takich przypadkach nie ma miejsca na błąd – jedno drgnięcie ręki mogłoby skończyć się poważnym urazem pacjentki.
Akcja zakończyła się pełnym sukcesem. Dzięki stalowym nerwom i precyzyjnej robocie mundurowych, obrączkę udało się rozciąć i bezpiecznie zdjąć, nie uszkadzając palca kobiety.
Wczorajsza interwencja to kolejny dowód na to, że nowoczesny strażak to nie tylko pogromca ognia, ale wysoko wykwalifikowany ratownik techniczny. Choć na co dzień operują ciężkimi narzędziami hydraulicznymi przy wrakach aut, tym razem udowodnili, że potrafią być delikatni i precyzyjni jak chirurdzy.
Pacjentka mogła odetchnąć z ulgą, a łomżyńscy strażacy po raz kolejny pokazali, że dla nich nie ma sytuacji bez wyjścia. Nawet jeśli wyjście to ma zaledwie kilka milimetrów średnicy.