Super Express pisze o 12-letnim Krystianie Bochińskim z Łomży. To on jako pierwszy zauważył dym wydobywający się z płonącego mieszkania w kamienicy przy ul. Dwornej i zaalarmował rodziców. W pożarze zginęły trzy osoby, ale dzięki reakcji chłopca nie było więcej ofiar.
Dochodziła godz. 2 w nocy. Rodzice już zasnęli, a Krystian grał jeszcze na komputerze. Nagle zaczęło kręcić go w nosie i szczypać w oczy. Rozejrzał się po mieszkaniu. - Tato, mamo! Wszędzie jest pełno dymu! - krzyczał. Jego ojciec szukał przyczyny zadymienia. - W naszym piecu było wygaszone, z elektryką też wszystko w porządku - opowiada pan Marek. Przypadkiem dotknął ściany oddzielającej ich od sąsiadów. Była gorąca. Szalał za nią pożar. Razem z synem walili do drzwi płonącego mieszkania. Zbudzili też pozostałych lokatorów kamienicy. Jedna z sąsiadek wezwała straż pożarną. I wtedy zainstalowane w budynku czujki wykrywające czad zaczęły wyć. - Gdyby nie Krystian, byłoby po nas. Jest bohaterem - chwali syna pan Marek. - Każdy z moich kolegów zachowałby się tak samo - odpowiada skromnie 12-latek. - czytamy w gazecie.
Tragiczne wydarzenie miało miejsce w kamienicy przy ul. Dwornej w Łomży w nocy z 25 na 26 grudnia. w mieszkaniu, w którym wybuchł pożar, zginęli Monika C. (38 l.), Grzegorz M. (46 l.) i Zbigniew K. (55 l.). Zatruli się czadem.
Cały artykuł: http://www.se.pl/wiadomosci/polska/lomza-bohaterski-12-letni-krystian-uratowa-rodzine-z-pozaru_929496.html