Już wiadomo, że w tym roku szpitale znów nie otrzymają zwrotu wszystkch pieniędzy za tzw. nadwykonania, czyli świadczenia udzielone pacjentom ponad zawarte z Narodowym Funduszem Zdrowia kontrakty. Pieniędzy nie zabraknie na opłatę porodów czy świadczeń ratujących życie. Oznacza to, że szpitale znów zaczną oszczędzać na wszystkim, a pacjenci będą musieli przygotować się na dłuższe kolejki do lekarzy.
Do tej pory szpitale w woj. podlaskim mają nadwykonania na ponad 55 mln złotych. To o 30 mln mniej, niż w ubiegłym roku, jednak po rozliczeniu grudnia, ta kwota z pewnością jeszcze wzrośnie. Już teraz wiadomo, że na wszystko pieniędzy nie będzie.
- Zapłacimy za świadczenia tzw. nielimitowane: porody, świadczenia ratujące życie i onkologiczne- chemioterapię i radioterapię - mówił Adam Dębski, rzecznik podlaskiego oddziału NFZ podczas porannej rozmowy w Radiu Białystok. - Szpitale muszą się liczyć z tym, że jeśli wykonują świadczenia ponad zawarte w funduszem umowy, mogą nie dostać za nie zwrotu pieniędzy.
Tak było m.in. w tym roku, kiedy NFZ rozliczał się ze szpitalami za 2009 rok. Większość placówek poszła ostatecznie na ugody i zgodziła się na dofinansowanie przez NFZ 20-30 proc. wartości nadwykonań. Na ugodę nie zgodził się Szpital Ogólny w Grajewie, który sądownie domaga się od funduszu zapłaty za całość nadwykonań z zeszłego roku.
Na walce o pieniądze jak zawsze ucierpią pacjenci. Od nowego roku znów będziemu musieli czekać w dłuższych kolejkach do lekarzy specjalistów i na planowane zabiegi. Na razie, na szczęście, nie jest tak dramatycznie, by którykolwiek z dyrektorów szpitali w naszym regionie mówił o konieczności zamknięcia placówki.