Kilkunastometrowe kolejki do podziemnych katakumb w klasztorze braci kapucynów, setki łomżyniaków w Muzeum Diecezjalnym, Galerii Sztuki Współczesnej i na spotkaniu z Marcinem Mellerem- Noc Muzeów po raz kolejny okazała się w Łomży strzałem w dziesiątkę. Mieszkańcy żałują jedynie, że... zdarza się tylko raz w roku.
Łomża może pochwalić się przede wszystkim zabytkami sztuki sakralnej- i to one właśnie interesowały najliczniejszą grupę zwiedzających.
Jak co roku, co najmniej pół godziny trzeba było poczekać, by wejść do podziemnych krypt w katedrze. Jeszcze większe kolejki czekały przed kościołem braci kapucynów, którzy w tym roku otworzyli nie tylko katakumby, ale i część klasztoru oraz swój ogród.
Noc Muzeów była okazją, by porozmawiać o sztuce z jej twórcami.
O swojej książce "Między wariatami" i podróżach do Gruzji opowiadał Marcin Meller. Sala Miejskiej Biblioteki Publicznej wypełniła się do ostatniego miejsca.
W Muzeum Diecezjalnym niezwykłą wystawę prac Iconollage, łączących rzeźbę, malarstwo i słowo, można było oglądać z ich autorem, dr Maciejem Pawlikowskim z Warszawy. Otwarty na rozmowę artysta, opowiadał o poszukiwaniach starych krzyży i obrazów, którym nadaje nowe życie. "Ewangelia wg Macieja" to prace osobiste i zachwycające dojrzałością formy. W Muzeum Diecezjalnym eksponowane będą jeszcze przez kilka tygodni.
Dzisiejszej nocy na łomżyniaków czekały też happeningi malarskie, koncerty, galerie sztuki.
- Aż szkoda, że to tylko jedna taka noc w roku- przyznawali z żalem mieszkańcy.