Reklama

Towar reglamentowany

28/10/2010 09:08

Od pewnego czasu popularne stało się cytowanie pewnej reklamy - jeśli uda nam się dostać coś wyjątkowego, bez wahania mówimy o tym: "bezcenne". Kto by pomyślał, że w 60-tys. mieście, w dobie wolnego handlu, bezcenny stanie się zakup odzieży zimowej... Ale o tym za chwilę.

Szanowni Czytelnicy, to, o czym za chwilę przeczytacie, może Was wprowadzić w stan lekkiego szoku. Chyba, że w przeciwieństwie do mnie, przywykliście już do absurdów naszego łomżyńskiego życia. O takich absurdach (z mojego subiektywnego punktu widzenia) będę Wam pisać w każdy czwartek. W cotygodniowych felietonach pojawią się tematy, które będa miały za zadanie wzbudzić Wasze emocje. Wracając jednak do meritum...

Jak to łomżyniak po zakupy wyjeżdżać musi

Do tego, że kozaki na zimę kupujemy na przełomie sierpnia i września, a szorty i sukienki w sam raz na upały nabywamy już w styczniu, zdążyłam się już przyzwyczaić. Wprawdzie nadal budzi to we mnie zdziwienie, ale niech będzie - może to przybliża nas do światowych stolic mody?

Reklama

Nikt mnie jednak nie uprzedził, że w tym roku zakup odzieży zimowej będzie w ogóle niemożliwy! Ostatnio wybrałam się "w miasto", by kupić kurtkę. Wymagania, jakie stawiałam tej sztuce odzieży nie wydawały się wysokie. Miała być: ciepła, zakrywająca lędźwie i wyposażona w kaptur. I co? I nic! Bynajniej nie z powodu moich grymasów. Otóż okazało się, że kurtek zimowych w Łomży jak na lekarstwo. Sklepy przywożą okrycia... na zapisy!

- W hurtowniach są braki. Jeździmy po towar, ale wracamy z niczym. Dlatego przyjmujemy zapisy od klientów i dzwonimy do tych, którzy zadeklarowali chęć kupna - wyjaśniła mi uprzejmie jedna z pań pracujących w łomżyńskim butiku.

Reklama

Ze sklepu wyszłam nieco ogłupiona. Wobec takiego stanu rzeczy, krawcowa, która chwilę później poinformowała mnie, że po materiał na spódnicę należy jechać do Zambrowa, bo w Łomży żadnego wyboru nie ma, nie zrobiła już na mnie żadnego wrażenia.

Satysfakcja z poziomu życia

Wiem oczywiście, że za kurtki na zapisy nie odpowiada władza miasta, ani przepisy, ani żadne okoliczności odgórne. Mimo wszystko myślę sobie, że może wypełniając ankietę badającą satysfakcję z poziomu życia w mieście (ankieta dostępna jest na stronie Urzędu Miasta), warto zaznaczyć, że wyrażenia "satysfakcja" i "poziom życia" jakoś tak dziwnie do siebie nie pasują...

Reklama

P.S. Komentarze mile widziane. Jeśli zaś również lubicie obserwować otaczającą Was rzeczywistość, macie swoje spostrzeżenia, zapraszamy do kontaktu. Piszcie na redakcja@mylomza.pl

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo myLomza.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości