Łomża znów pokazała, że potrafi żyć teatrem. Trzeci dzień Międzynarodowego Festiwalu Teatralnego WALIZKA był pełen kontrastów: od czułych, ekologicznych bajek dla najmłodszych, przez klaunadę z przesłaniem, po wieczorne widowisko, które rozświetliło noc ogniem i muzyką.
W Hali Kultury młodzi widzowie poznali opowieść o walce o naturę w spektaklu „The Stork Man” hiszpańskiego teatru Los Titiriteros de Binéfar. Tradycyjne lalki, żywa muzyka flamenco i historia stawu pełnego kaczek, bocianów i ważek, zagrożonego przez bezduszną deweloperkę – wszystko to stworzyło emocjonalne i aktualne przedstawienie z mocnym przesłaniem ekologicznym.
- Jesteśmy bardzo zadowoleni, że tutaj jesteśmy. Nasze show jest prawdziwym sukcesem w Hiszpanii i wielu innych miejscach – mam nadzieję, że w Polsce również. Spektakl opowiada o destrukcji przyrody na skutek urbanizacji i relacji z naturą. Chcielibyśmy na końcu wyjaśnić także dzieciom, że ludzie powinni żyć w zgodzie z naturą i ją szanować - radzi aktorka Eva Paricio.
Reklama
Hiszpańskiemu spektaklowi i reakcjom publiczności przyglądał się prezydent Łomży Mariusz Chrzanowski
- Staram się w miarę oczywiście swoich możliwości wspólnie z rodziną uczestniczyć w tych niezwykłych wydarzeniach, bo te wartości, te przesłania, które też pojawiają się podczas spektakli, są niezwykle aktualne we współczesnym świecie i na pewno teatr potrafi uczyć. Cieszy się z tego, że też mieszkańcy Łomży bardzo chętnie uczestniczą w spotkaniach - mówi Chrzanowski.
Tego dnia, po południu ulica Długa zamieniła się w cyrk pełen śmiechu i kolorów. Teatr „Dzieci Miłość” przedstawił interaktywny spektakl „Klaudek i Klaudynka”. Konkurs na najzabawniejszego klauna szybko zmienił się w lekcję empatii, współpracy i beztroskiej zabawy. Aktorzy z rozmazanym makijażem i perukami przekrzywionymi od tańca pokazali, że najważniejsze jest nie wygrać – tylko dobrze się bawić.
- Ten spektakl jest nastawiony na mocną interakcję. Pokazujemy, że nie konkurowanie w życiu jest najważniejsze, tylko to, żeby się dobrze bawić i przyjaźnić - mówia nam aktorzy.
Wieczorne plenerowe widowisko „Don Kichot” w wykonaniu Teatru HoM na Starym Rynku oczarowało publiczność rozmachem, energią i teatralną siłą ognia. Monumentalna inscenizacja, inspirowana powieścią Miguela de Cervantesa, wykraczała poza ramy znanej historii o błędnym rycerzu – była metaforą współczesnego świata, zderzenia marzeń z rzeczywistością i pytaniem o miejsce dla idealistów w cynicznym społeczeństwie.
Żywe ognie, ruchome lalki-figury, gigantyczne rekwizyty i muzyka na żywo – w tym mistrzowskie flamenco Michała Czachowskiego i saksofon Michała Sosny – uczyniły z tej opowieści coś więcej niż tylko spektakl. To było przeżycie, które na długo zostanie w pamięci widzów.