Od początku 2018 roku z łomżyńskich parkingów odjechały w nieznane już trzy auta. Wszystkie trzy to toyoty. Tak było do wczoraj, bo dziś rano Policja otrzymała zgłoszenie kolejnej kradzieży. Tym razem łupem samochodowych złodziei padł jeep cheerokee z 2015 roku.
Jeżeli ktoś myślał, że w Łomży na stałe już będą ginąć tylko toyoty, albo przynajmniej auta produkcji japońskiej, to był w błędzie. Złodzieje toyot, przynajmniej na jakiś czas przenieśli się gdzieś indziej (w ubiegłym tygodniu zginęła toyota w Białymstoku). Dziś w nocy w Łomży natomiast amatorzy cudzych czterech kółek upatrzyli sobie na ul. Kalinowej jeepa cheerokee z 2015 roku.
Informację o kradzieży czwartego już w tym roku auta potwierdza łomżyńska Policja. Właściciel zgłosił jego utratę o godz. 4.46. Wartość skradzionego pojazdu oszacował na 120 tys. złotych, zatem biorąc pod uwagę, że ceny cheerokee z tego rocznika wahają się, zależnie od wersji silnikowej, rodzaju napędu i wyposażenia, od 70 do 120 tys., złodzieje raczej nie działali "w ciemno" tylko wybrali egzemplarz z "górnej półki".
Skradziony dzisiejszej nocy jeep to już czwarte auto, które w 2018 roku odjechało z Łomży w nieznane. Wcześniej zginęły kolejno trzy toyoty: dwie w styczniu i jedna na początku lutego.