Czy demokracja kończy się w momencie wrzucenia karty do urny? Wręcz przeciwnie – ona wtedy powinna brać głęboki oddech. Fundacja im. Stefana Batorego opublikowała właśnie „Indeks codziennej demokracji lokalnej”, który sprawdza, jak nasze urzędy rozmawiają z nami między wyborami. Mamy wyniki dla naszego regionu i – uprzedzając fakty – niektórzy powinni zacząć ćwiczyć dialog.
Demokracja codzienna to nie wielka polityka, to „tlen” dla samorządowego silnika. Składa się na nią to, czy wójt słucha mieszkańców, czy radni mają dyżury i czy urząd nie chowa projektów uchwał do szuflady. Średnia dla Polski to 42 punkty na 100. Jak na tym tle wypada Ziemia Łomżyńska?
Jeśli szukać liderów, to wzrok kierujemy na Piątnicę. Gmina ta uzyskała imponujący wynik 49 punktów, co plasuje ją wyraźnie powyżej krajowej średniej. Co ciekawe, Piątnica zgarnęła maksymalne 100 punktów za transparentność – to oznacza, że w tamtejszym urzędzie nikt nie bawi się w chowanego z informacją publiczną.
Miasto Łomża również nie ma się czego wstydzić. Z wynikiem 51 punktów jesteśmy lokalnym „mocarstwem” otwartości. W porównaniu do małych gmin, Łomża znacznie lepiej radzi sobie z responsywnością (40 pkt), czyli realnym reagowaniem na głosy mieszkańców.
Patrząc na dane z Zambrowa, można odnieść wrażenie, że tamtejsza demokracja codzienna wybrała się na bardzo długi urlop.
Miasto Zambrów uzyskało zaledwie 22 punkty, a Gmina Wiejska Zambrów jeszcze mniej – 17 punktów. To wyniki, które plasują te samorządy w ogonie nie tylko regionu, ale i kraju (średnia krajowa to przypomnijmy 42 pkt).
Gdzie leży problem? Zambrów to podręcznikowy przykład „szklanego domu, w którym nikt nie odbiera domofonu”. O ile transparentność w mieście jest na niezłym poziomie (75 pkt), o tyle otwartość na dialog z mieszkańcami to zaledwie 7 punktów. W Gminie Zambrów ten wskaźnik wynosi okrągłe 0 (zero). To oznacza, że mechanizmy słuchania ludzi w zasadzie tam nie istniały.
Raport przypomina, że sam obowiązek prawny (np. transmisja sesji rady) to za mało. Prawdziwa jakość samorządu zaczyna się tam, gdzie władza nie boi się pytać mieszkańców o zdanie.
W całym kraju aż w co piątej gminie nie przeprowadzono w 2022 roku żadnych konsultacji społecznych. Zambrów, niestety, wpisuje się w ten smutny trend. Sąsiedzi, czas brać przykład z Piątnicy – otwarcie okna w urzędzie naprawdę nie boli, a pozwala wpuścić nieco świeżego powietrza do lokalnej polityki.