Dwa dni zostały 35-letniemu Grzegorzowi Świderskiemu na podjęcie decyzji w sprawie przyjęcia 23-metrowego mieszkania przy ul. Giełczyńskiej. Niepełnosprawny pojawił się dziś na sesji Rady Miasta. Do przyjęcia mieszkania namawiali mieszkańca radni i władze miasta. Grzegorz Świderski uznał jednak, że mieszkanie nie spełnia jego potrzeb.
- Grzegorz Świderski przeżywa prawdziwą gehennę, Na 16 metrach kwadratowych nie ma łazienki, szafa oddziela część kuchenną. To nie są warunki do życia- apelował radny Andrzej Modzelewski.
O trudnościach związanych z codziennym życiem na ósmym piętrze wieżowca- podczas gdy winda dojeżdża tylko do siódmej kondygnacji- opowiadał też obecny na sesji niepełnosprawny mężczyzna. Wyliczył też minusy nowego lokalu.
- Zaproponowane przez miasto mieszkanie nie zapewni mi żadnej intymności. Kiedy będę musiał dokonać niezbędnych czynności, gości będę musiał wyprosić na zewnątrz, nawet nie na klatkę, bo te wejście będzie zaślepione. W dotychczasowym mieszkaniu warunki sa straszne, ale przynajmniej w ciągu pięciu minut mam zapewnioną pomoc bliskich. Mieszkając na ul. Giełczyńskiej, takiej możliwości nie będę miał- mówił Świderski.
Wygląda jednak na to, że jeśli niepełnosprawny lokalu w centrum miasta nie przyjmie, okazja na nowe mieszkanie nie pojawi się zbyt prędko.
- O mieszkania na parterze jest bardzo ciężko. Na liście pochodzącej z 2008 roku mamy jeszcze 28- 29 rodzin, w tym cztery z osobami niepełnosprawnymi. Każda jest liczniejsza i zgodnie z prawem, jeśli pojawi się większe mieszkanie, w pierwszej kolejności to jej będziemy musieli je zaproponować- tłumaczyła wiceprezydent Mirosława Kluczek.
Grzegorz Świderski na podjęcie decyzji w sprawie przyjęcia mieszkania ma jeszcze dwa dni.