Zaśnieżone ulice, nieprzejezdne parkingi, hałdy śniegu na chodnikach- podczas dzisiejszej sesji Rady Miasta radni mieli sporo uwag co do pracy służb porządkowych, zaangażowanych w odśnieżanie miasta. - Pracujemy trzecią dobę na okrągło. Przy takim sprzęcie, jakim dysponujemy, stan miasta jest akceptowalny- bronił się Arkadiusz Kułaga, dyrektor Miejskiego Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej w Łomży.
Radni nie szczędzili słów krytyki pod adresem planu pracy MPGKiM. Zarzucali, że na głównych ulicach Łomżycy pług odśnieżający nie pojawił się przez całą dobę, całkowicie nieodśnieżony jest chodnik prowadzący do kościoła pw. św. A. Boboli i chodniki przy ul. Sikorskiego, co zmusiło przechodniów do korzystania z ruchliwej ulicy.
- Pojawiają się też informacje, że samochody przejeżdżają z podniesionymi pługami, ponieważ inne są normy zużycia paliwa dla pługów wykonujących swoją pracę i dla tych, które tylko przejeżdżają. Z różnicy w zaoszczędzonym paliwie korzystają kierowcy- mówił przewodniczący Rady Miasta Maciej Borysewicz, pytając dyrektora MPGKiM o prawdziwość docierających do niego doniesień.
Arkadiusz Kułaga odpierał zarzuty wyjaśniając, że miasto jest odśnieżane według przyjętego harmonogramu. Najpierw służby zapewniają przejezdność na drogach krajowych i wojewódzkich znajdujących się w granicach administracyjnych Łomży
- Priorytetem jest też ul. Zjazd, która ze względu na swoją stromiznę uniemożliwia podjazd ciężarówkom- mówił. - Wszystkie pojazdy MPGKiM są wyposażone w pozycjonowanie GPS, ustalimy więc, czy Łomżyca była odśnieżana. Nie ma też możliwości, by nasze pojazdy jeździły z podniesionymi pługami. Po ulicach Łomży poruszają się tez pługi Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad i firm prywatnych- twierdził Kułaga, odpowiadając radnym na pytania.
Z danych zebranych przez przedsiębiorstwo wynika, że od trzech dób pracownicy MPGKiM pracują bez przerwy. W akcję odśnieżania miasta zaangażowane jest 60 osób, które wypracowały już tysiąc godzin. Przez ostatnie dwa dni pracownicy MPGKiM wysypali na ulicach Łomży 220 ton soli.
- Z naszego punktu widzenia, efekty są akceptowalne. Nie ma jednak możliwości, by zapewnić pełną przejezdność jeszcze tej doby- nie ukrywał Arkadiusz Kułaga.