Wyjechali z Białegostoku o godz. 5.40, do Łomży zawitali przed południem, a po godz. 21.00 znów wysiądą na dworcu w Białymstoku. Miłośnicy kolei z całej Polski, ale i zagranicy przejechali dziś przez Łomżę pociągiem osobowym. Zatrzymali się w rejonie miejskiej targowicy. Na dłuższe zwiedzanie miasta nie mieli czasu, bo pociąg był opóźniony o godzinę.
- Przejazd trasami wyłączonymi z normalnego ruchu to wielka frajda dla miłośników kolei. Ale nie ma co ukrywać, że także spory koszt. Bilet na dzisiejszy przjazd kosztował 150 złotych. Mimo tego, bilety rozeszły się w dwa dni- przyznaje Ziemowit Czerski, organizator dzisiejszego przejazdu pociągu specjalnego.
150 uczestników- w przeważającej większości mężczyzn, pań było zaledwie kilka- pokona dziś ok. 310 kilometrów. Trasa lokomotywy i trzech wagonów wiodła przez Białystok, Łapy, Sokoły, Czerwony Bór i Śniadowo do Łomży. W naszym mieście pociag zmienił kierunek jazdy i wracając do Śniadowa pojechał przez Ostrołękę, Goworki, Grabowo, Ostrów Mazowiecką i Małkinię ponownie do Białegostoku.
Przejazd pociągu osobowego przez Łomżę wzbudził sporo emocji wśród łomżyniaków przybyłych na dawną stację kolejową, by pomachać ręką podróżnym. Ostatni raz regularny kurs pasażerski odbył się na tej trasie w latach "90-tych XX wieku.
Znacznie mniej entuzjazmu dawna stacja wzbudziła wśród pasażerów pociągu. Wśród miłośników kolei dały się słyszeć niepochlebne komentarze na temat Łomży. Przybyli z Polski podróżni byli zawiedzeni głównie nieuporządkowanym terenem wokół torów.