Redaktor Piotr Czaban z telewizji TTV pojawił się dziś z kamerą w łomżyńskim ratuszu, by wspomóc podwykonawców Hali Targowej w walce o zapłatę należności za prace wykonane przez nich w tym obiekcie. Miasto wstrzymało wszystkie wypłaty w tej sprawie i odwołało się od wyroków które już zapadły w sądach pierwszej instancji.
- Jeszcze podczas realizacji budowy zapłaty z miasta przychodziły na podstawie podpisanej cesji. Obecnie chodzi nam o zapłatę pozostałej należności. Mimo deklaracji prezydenta, że w momencie kiedy miasto dostanie nakazy sądowe, zapłacą nam, ta kwota nie została zapłacona - twierdzi jeden z podwykonawców, który wywalczył nakaz zapłaty przez białostockim sądem.
- Został złożony sprzeciw dotyczący mojego podwykonawstwa datowany na 21 lutego czyli już po zakończeniu robót. Podstawą braku zapłaty jest złożenie tego formalnego sprzeciwu, w którym miasto kwestionuje moje podwykonawstwo mimo, że jest umowa cesji - dziwi się właściciel jednej z firm z Ełku, który wraz z innym podwykonawcą wziął dziś udział w spotkaniu z prezydentem Czerniawskim.
Firma Kurp-Dach z Troszyna, której prezesem jest Marek Załuska, była podwykonawcą wielu elementów Hali Targowej. W jego opinii współpraca z miastem układała się dobrze do momentu oddania hali do użytku.
- Te pieniądze, które miasto nam zapłaciło przed oddaniem hali do użytku, nie było z tym problemu. Natomiast to, co pozostało kazano nam dochodzić na drodze sądowej, dlatego czujemy się oszukani w tym wszystkim. Jest to żenujące, kiedy ja na sprawach sądowych muszę udowadniać, że moi ludzie byli w strojach firmowych, że przyjeżdżali samochodami służbowymi. Jeśli jest zapis w dzienniku budowy, że Kurp-Dach jest oficjalnym podwykonawcą, jeśli mam podpisane protokoły odbioru, to czemu jeszcze na drodze sądowej musimy udowadniać kwestię, czy byliśmy tym podwykonawcą czy nie byliśmy - dziwi się Załuska.
Podczas spotkania z prezydentem nie pojawiły się żadne deklaracje ani konkretne ustalenia.
Jak twierdzi rzecznik prasowy prezydenta Anna Sobocińska, miasto wstrzymało wszystkie płatności odnośnie Hali Targowej, ponieważ swoje pozwy składają nie tylko oficjalni podwykonawcy ale również ci, którzy nie mieli podpisanych z miastem umów cesji i miasto oficjalnie nic o nich nie wiedziało. Chodzi o to, żeby nie płacić firmom dwa razy za to samo. Sprawa jest jednak na tyle skomplikowana, że nie była ona w stanie od ręki odpowiedzieć na zadawane przez nas pytania. Na ten moment otrzymaliśmy tylko znane już oficjalne stanowisko miasta w tej sprawie.
- 1 mln 261 tys. zł zabezpieczone jest w budżecie miasta na roszczenia firm budowlanych. Z tego 841 tys. zł to kwota, która zgodnie z umową należna jest za realizację zadania. Z firmy ubezpieczeniowej miasto uzyskało 413 tys. zł, które dodatkowo zabezpieczą nam roszczenia innych wykonawców. Oczekujemy na wyroki sądowej, ponieważ firma Masbud Invest zakwestionowała wypłatę należności za wskazane roboty podwykonawców. Wyrok sądu jest niezbędny do określenia, komu miasto ma wypłacić pieniądze za zrealizowane roboty w przypadku umów cesji. Natomiast w przypadku firm, które nie miały zawartych umów cesji, wyrok sądu jest również koniecznym warunkiem do uznania lub nie wykonanych robót - czytamy w stanowisku ratusza.
Pięć firm złożyło w sumie osiem pozwów przeciwko Miastu Łomża i firmie Masbud Invest Sp z o.o. z Suwałk w związku z budową Miejskiej Hali Targowej przy ul. Sikorskiego. W trzech przypadkach sprawy zakończyły się w pierwszej instancji wyrokami nakazu zapłaty. W każdym z nich wniesiony został sprzeciw. Pozostałe sprawy są w toku. Łączna wartość roszczeń wynosi ok. 1 miliona złotych.
Do sprawy jeszcze wrócimy.