Dwie warszawskie kapele rockowe Odyssey i Unsaint wystąpiły w piątek na scenie klubu PopArt. Łomżyńscy fani rockowych brzmień mieli tego dnia prawdziwą ucztę, bo każdy z zespołów zaprezentował zupełnie inną odmianę rocka. Możnaby powiedzieć, że były to dwa dania zupełnie różnej kuchni, o zupełnie różnym smaku, choć o podobnych składnikach.
Jako pierwszy na scenie pojawił się Odyssey, grający muzykę instrumentalną, która według opinii niektórych słuchaczy, mogłaby służyć jako ścieżka dźwiękowa do filmu. Zespół oscyluje pomiędzy progresywnym rockiem a post metalem. Unikalne brzmienie zawdzięcza charakterystycznym gitarom, tworzącym przestrzenne soniczne plamy, na zmianę z precyzyjnymi riffami. Ich dopełnieniem jest mocna, wyraźna sekcja rytmiczna, której nieobca jest stoner-rockowa estetyka.
Całkiem inne brzmienie zaprezentował natomiast występujący jako drugi Unsaint. Mocne, thrash, a nawet chwilami deathmetalowe fragmenty musiały przypaść do gustu słuchaczom lubującym się z ostrych gitarach i silnym wokalu. To był taki deat w starym stylu, w którym pobrzmiewały dobrze znane fanom gatunku dźwięki z końca XX wieku. Kto miał ochotę na niedaleką podróż w czasie, trafił idealnie.