Prokuratura Okręgowa w Olsztynie, której została przekazana sprawa wicewojewody Wojciecha Dzierzgowskiego, musi przeanalizować oświadczenia majątkową składane przez polityka w ciągu ostatnich pięciu lat. To właśnie wobec tych dokumentów zachodzi podejrzenie, że wicewojewoda był nierzetelny- nie wykazywał części zaciągniętych pożyczek, by poprawić swoją zdolność kredytową.
O sprawie zrobiło się głośno kilka dni temu, kiedy okazało się, że CBA złożyło w prokuraturze wniosek o możliwości popełnienia przestępstwa przez urzędnika. Zgłoszenie przyjęła prokuratura w Białymstoku, szybko jednak- ze względu na współpracę i kontakty z Podlaskim Urzędem Wojewódzkim- przekazała ją Prokuraturze Okręgowej w Olsztynie.
Teraz okazuje się, że podejrzenie CBA nie dotyczy tylko jednego oświadczenia majątkowego złożonego przez Dzierzgowskiego. Pod lupę mają być wzięte oświadczenia z lat 2008- 2013. To wobec nich zachodzi bowiem podejrzenie, że wicewojewoda zatajał w kolejnych latach część swoich zobowiązań finansowych, by poprawić zdolność kredytową i uzyskać kolejną pożyczkę.
Jak na razie to tylko podejrzenia. Analiza dokumentów cały czas trwa. Wojciech Dzierzgowski do tej pory nie usłyszał żadnych zarzutów.
Pochodzący z Łomży wicewojewoda podlaski w oświadczeniu za 2013 rok wykazał zadłużenie na ponad 176 tys. złotych. To m. in. kredyt na zakup samochodu i dwie pożyczki wzięte na dowolny cel. Za pracę w PUW otrzymał 136,9 tys. złotych, jego dochód stanowiła tez wypłata środków z polisy ubezpieczeniowej- 24,4 tys. złotych.
W wykazie swojego majątku wicewojewoda wymienia dom o powierzchni 100 metrów kwadratowych, 72-metrowe mieszkanie i gospodarstwo. Ich wartości nie podaje.