Reklama

Wielki koncert, wielkie serce [FOTO]

06/10/2015 13:17

Charytatywny, hip-hopowy koncert połączony z licytacją koszulek, przyniósł niespodziewanie wysoką kwotę, która w całości trafiła już na konto Placówki Opiekuńczo - Wychowawczej w Łomży. Organizatorzy czyli Sandra Andryszczyk i Hubert Wołowicz nie przypuszczali, że w jeden wieczór uzbierają aż 7,5 tys. złotych!

- Efekt finansowy przerósł nasze najśmielsze przypuszczenia, nie spodziewaliśmy się tak wysokiej kwoty. To nas jeszcze bardziej dopinguje do tego, żeby nie była to jednorazowa akcja - mówi Hubert, który z pomysłem takiej imprezy nosił się już od dłuższego czasu. - Zawsze czegoś tam brakowało, ale tym razem ruszyliśmy i doprowadziliśmy akcję do końca - dodaje.

Hubert nie jest w Łomży osobą anonimową, choć jego wcześniejsza "sława" dotyczyła raczej niezbyt chlubnych czynów. Nie będziemy wdawać się w szczegóły, ale przypomnimy tylko, że jest on podejrzany o udział w gangu narkotykowym i razem ze swoimi kolegami ścigany był listem gończym. Spędził też łącznie prawie cztery lata w więzieniach, a przed nim jeszcze jeden, ostatni wyrok za stare sprawki.

Reklama

- Nie przeczę, że aniołkiem nie byłem, ale życie dało mi dobrze w kość i nauczyło pokory. Kiedy w 2012 roku zostałem przekazany przez władze brytyjskie polskim organom ścigania, od siedmiu lat już żyłem uczciwie i w nic nie byłem zamieszany. Jestem innym człowiekiem niż wtedy i to nie dopiero od teraz, ale już od wielu lat. Wiem, że muszę odpokutować wszystkie stare winy, ale już teraz chcę zacząć dawać coś od siebie. Może to zagłuszy nieco wyrzuty sumienia? - zastanawia się były przestępca ścigany od 2011 roku listem gończym po całej Europie.

Sandra i Hubert robią już plany na przyszłość. Oczywiście związane z działalnością charytatywną. Na wiosnę zapowiadają kolejny koncert, podobny do tego, który w sobotę zorganizowali w Yam Caffe. Wcześniej ma rozpocząć działalność powołana przez nich fundacja, której celem będzie pomoc potrzebującym w Łomży i okolicach.

Reklama

- Mamy już taką chorą dziewczynkę, której chcemy pomóc w pierwszej kolejności. Zamierzamy także stale wspomagać Dom Samotnej Matki. Osób potrzebujących wsparcia z pewnością nam nie zabraknie - jest przekonany Hubert, który dość niechętnie wraca do przestępczej przeszłości.

- Na tę drogę na pewno już nie wrócę i ostrzegam młodych ludzi, którzy chcą spróbować łatwych i szybkich pieniędzy. Przez dwa-trzy lata może i jest fajnie, ale poźniejsze konsekwencje ponosi się już do końca życia. To nie jest tylko czas spędzony za murami więzienia. Również życie na wolności z piętnem kryminalisty, kiedy wszyscy na ciebie patrzą i szepczą za plecami, nie jest niczym przyjemnym. Ja to zrozumiałem, wiem jak to jest i za nic nie wrócę do przestępczej działalności. Tego jednego jestem pewien w 100% - przekonuje z całą stanowczością.

Reklama

Impreza zorganizowana przez Sandrę i Huberta przyciągnęła do Yam Caffe liczne grono uczestników. Udało im się również przyciągnąć sponsorów, którzy pokryli część kosztów organizacji. Resztę dołożyli przyjaciele Sandry i Huberta.

- Cieszę się, że mogliśmy zorganizować coś, co przyniesie pożytek innym. Mam wielu znajomych, którzy wychowali się w domach dziecka. Wiem jak tam jest, dlatego celem pierwszego koncertu była pomoc właśnie łomżyńskiej placówce - tłumaczy Hubert Wołowicz.

Wczoraj pieniądze zebrane podczas koncertu z wejściówek i licytacji gadżetów trafiły na konto placówki, a dziś Hubert w towarzystwie Sandry pojawił się w niej, by pożegnać podopiecznych. Jutro wyjeżdża z powrotem do pracy zagranicę, ale po cichu chciałby kiedyś ponownie zamieszkać w Łomży.

Reklama

- Tu jest mój dom - podkreśla.

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo myLomza.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości