Stojąca niegdyś na rogatkach kapliczka św. Mikołaja powróciła na swoje dawne miejsce, a dokładniej tam, gdzie znajdowała się na czasów Peerelu - na róg ulic Giełczyńskiej i Polowej. Odbudową zajęła się kuria biskupia. 200 lat temu tutaj kończyło się miasto. Wspomina o tym historyk Łomży Donata Godlewska. W swojej monografii pisze, że to mieszkańcy ufundowali kapliczkę.
Kapliczka z figurą świętego niegdyś stała naprzeciwko miejsca, gdzie stacjonowały wojska zaborcy. Św. Mikołaj - patron chroniący przed wilkami miał otaczać opieką Łomżę również przed Pruskami, których "wilkami" zwano.
Podobnych kapliczek było w mieście jeszcze kilka: przy ul. Rybaki - Jana Nepomucena (chroniącego przed powodzią) oraz innego świętego - prawdopodobnie Floriana przy Nowym Rynku (dzisiejszy Pl. Kościuszki)
- Obecnie kapliczka stoi w miejscu, w którym chcący ocalić ją mieszkańcy przenieśli ją w czasach Peerelu - wyjaśnia Przemysław Karwowski - Podczas przebudowy obecnego Pl. Niepodległości kapliczce groziło zniszczenie. Dlatego wobec konieczności zmiany miejsca wybrano dla niej lokalizację na uboczu. Właśnie tam (na róg ulic Giełczyńskiej i Polowej, w ogrodach biskupich) trafiła także dziś - podkreśla Przemysław Karwowski, łomżyński artysta-plastyk
Kilka lat temu podczas wyburzania sąsiadującego z kapliczką "domku na rogatkach" zabytek został usunięty i kilka lat czekał na renowację. Odrestaurowany - nieco różni się od oryginału. Pierwotnie kapliczka była większa i łukowo wysklepiona, a znajdująca się w niszy figura była zrobiona z drewna.
Kapliczka powróciła na swoje miejsce w okolicach dnia Wszystkich Świętych. Obecnie czeka na nową figurę patrona. Artysta wykonujący rzeźbę wolał pozostać anonimowy. Kiedy powróci i czy będzie wykonana - tak jak wskazuje oryginał - z drewna - dowiemy się wkrótce.