Reklama

Z Syberii na Antypody. Łomżyniak odkrywa nieznaną historię regionu.

31/01/2013 07:44

Kilkaset dzieci zesłanych razem z rodzinami na Sybir przeżyło dzięki interwencji władz Nowej Zelandii, która w 1944 roku przyjęła małych zesłańców. W tej grupie były też dzieci z naszego regionu: Łomży, Ostrołęki, Białegostoku i najbliższych okolic. Właśnie do nich postanowił dotrzeć łomżyński poeta i podróżnik Marek Lechowicz. Łomżyniak chce nakręcić film o wydarzeniach sprzed siedemdziesięciu lat.

Długą drogę z głębi ZSRR przez obozy przejściowe w Persji, wyczerpującą podróż morską, aż do Nowej Zelandii, przebyło według szacunków historyków, 734 dzieci (choć niektóre źródła mówią o liczbie nawet ponad ośmiuset). Większość z nich była już sierotami po byłych zesłańcach syberyjskich. Ta grupa znana jest jako Dzieci z Pahiatua, od nazwy miejscowości, do której zostały przewiezione i zakwaterowane.

Marek Lechowicz dotarł do osób z naszego regionu, które jako dzieci znalazły się na Antypodach. Nagrał ich wspomnienia, zebrał materiał historyczny. Teraz zabiega o wsparcie wyjazdu do Nowej Zelandii- tam także chce nakręcić zdjęcia do swojego filmu i spotkać tych, którzy przez siedemdziesiąt lat nie zdecydowali się wrócić do Polski.

Film łomżyńskiego reżysera będzie jednym z niewielu materiałów dotykających tematu przyjęcia małych zesłańców w gościnnej Nowej Zelandii. Wcześniej podejmował go obraz  "Nowozelandzcy żołnierze i polskie dzieci w Nowej Zelandii" pokazujący pierwsze chwile pobytu dzieci na Antypodach. W 2009 roku, w 65. rocznicę przybycia uchodźców do Nowej Zelandii, swoją premierę miała zaś książka białostoczanki Krystyny Tomaszczyk "Droga i pamięć. Z Syberii na Antypody".
Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo myLomza.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości