Mogli budować swoją przyszłość za granicą, wybrali jednak powrót w rodzinne strony i ciężką pracę na własnej ziemi. Dziś Joanna i Tomasz Baciszowie z miejscowości Sosnowiec pod Miastkowem udowodnili, że polskie rolnictwo to nie tylko tradycja, ale przede wszystkim najwyższa światowa technologia. W obecności setek gości uroczyście otwarto tam oborę, która stawia rodzinne gospodarstwo w technologicznej ekstraklasie.
Dziś Sosnowiec pod Miastkowem stał się rolniczym centrum regionu. Powód? Oficjalne otwarcie inwestycji wartej ponad 5 milionów złotych. Nowoczesny obiekt na 120 krów dojnych to odpowiedź na wyzwania współczesności: brak rąk do pracy i chęć zapewnienia zwierzętom najwyższego dobrostanu.
Historia tej budowy zaczęła się... od żartu. Jak wspomina Joanna Bacisz, która na co dzień łączy pracę zawodową w Łomży z obowiązkami w gospodarstwie, impuls przyszedł niespodziewanie.
- Pomysł na tę oborę powstał tak naprawdę z żartu. Któregoś dnia powiedziałam do męża: „Może byśmy tak zbudowali oborę na roboty udojowe?”, bo przecież o pracowników dziś tak trudno. Tomasz na początku się śmiał, ale długo nie myśląc, zaczął przygotowywać dokumentację i zwiedzać inne obiekty. Po dwóch tygodniach mieliśmy już plan – opowiada z uśmiechem Joanna Bacisz.
Reklama
Realizacja wizji ruszyła w sierpniu 2025 roku. Choć sroga zima nieco pokrzyżowała plany i przesunęła termin oddania obiektu.
Sercem nowej obory są dwa roboty udojowe marki GEA, pracujące w systemie ruchu kierowanego. To jedne z pierwszych tego typu urządzeń w tej części regionu. Inwestycja obejmuje również potężny schładzalnik na 12 tysięcy litrów mleka – surowiec z Sosnowca trafia wprost do Okręgowej Spółdzielni Mleczarskiej w Piątnicy.
Obiekt został zaprojektowany z myślą o przyszłości. Obecnie stado liczy 90 sztuk bydła dojnego, ale nowa hala może pomieścić ich 120, a infrastruktura pozwala na dołożenie trzeciego, a nawet czwartego robota. Generalnym wykonawcą była sprawdzona, lokalna firma z sąsiedniego Zaruzia, co podkreśla przywiązanie gospodarzy do wspierania rodzimego biznesu.
Dla Joanny i Tomasza Baciszów nowoczesna obora to coś więcej niż biznes – to symbol powrotu do korzeni. Małżeństwo w 2011 roku zdecydowało się na powrót z emigracji. W 2016 roku przejęli gospodarstwo i od tego czasu nie zwalniają tempa. To już ich trzeci budynek – po oborze wolnostanowiskowej z 2017 roku i magazynie z 2021 roku.
– Mąż jest pasjonatem gospodarstwa od małego. Musieliśmy iść w tym kierunku albo zrezygnować, bo rąk do pracy brakuje. To była jedyna opcja, by poprawić jakość pracy, dobrostan bydła i kontynuować tradycje rodzinne – podkreśla pani Joanna.
Reklama
Dziś gospodarze wspólnie zarządzają ponad 100 hektarami ziemi. Choć praca jest ciężka, dzięki robotyzacji liczą na to, że zyskają więcej czasu dla swoich dzieci.
Uroczystość zgromadziła setki osób: rodzinę, sąsiadów, okolicznych rolników oraz przedstawicieli władz. Wśród gości znaleźli się m.in. Wicewojewoda Podlaski Michał Gąsowski oraz Wicedyrektor Podlaskiego Oddziału Regionalnego ARiMR w Łomży Agnieszka Koniecko.
Poświęcenia inwestycji dokonał proboszcz z Miastkowa, ks. kan. mgr Czesław Dygan. Kulminacyjnym momentem było przecięcie wstęgi przez sześcioosobową rodzinę Państwa Baciszów, po którym wszyscy goście zostali zaproszeni do zwiedzania nowoczesnych wnętrz oraz na wspólną biesiadę.
Inwestycja w Sosnowcu to jasny sygnał: polska wieś nie tylko nie zostaje w tyle, ale wyznacza standardy, których nie powstydziłyby się najbogatsze farmy w Europie Zachodniej. A wszystko to dzięki odwadze ludzi, którzy uwierzyli, że najlepiej buduje się „u siebie”.