Łomżyński szpital odnotował w 2017 roku znaczny wzrost liczby urodzeń. Jeżeli średnia z trzech kwartałów utrzyma się do końca roku, to wyniesie on aż prawie 19%. Mimo to szpital przyjmuje wszystkie przyszłe mamy i nie było przypadku odesłania kogoś z powodu braku miejsc, co zdarza się np. w Białymstoku.
Przez cały 2016 rok w łomżyńskim szpitalu przyszło na świat 1077 dzieci. Tylko w okresie od stycznia do końca września 2017 roku urodzin było aż 959. Oznacza to, że średnio w miesiącu w Łomży rodzi się ponad 106 dzieci podczas gdy śrdnia za 2016 rok wyniosła niespełna 90. To znaczny wzrost, który jednak niekoniecznie przełoży się na liczbę dzieci w Łomży, bo w tutejszym szpitalu rodzą też mamy z regionu.
Jak informuje Jolanta Gryc ze Szpitala Wojewódzkiego w Łomży, z ogólnej liczby 959 porodów 554 odbyło się siłami natury, a w 405 przypadkach niezbędne było wykonanie cięcia cesarskiego.
Na początku roku oddany został po przebudowie praktycznie zupełnie nowy Oddział Ginekologiczno-Położniczy. Prace remontowe trwały trzy lata i pochłonęły około 8 mln 655 tys. zł. Może to być jedną z przyczyn częstszego wybierania łomżyńskiej placówki na miejsce urodzenia dziecka, choć tendencja wzrostowa widoczna jest nie tylko w Łomży. W Białymstoku także notowany jest wzrost liczby urodzin. Do tego stopnia, że zdarzają się przypadki odsyłania rodzących z powodu braku miejsc do innych placówek.
- W naszym szpitalu nie było ani jednego takiego przypadku - zapewnia Jolanta Gryc.
Wzrost liczby urodzeń rządzący chętnie łączą z wprowadzeniem w życie programu Rodzina 500+. Oczywiście trudno wykluczyć jego wpływ, ale też trudno pominąć fakt, że to po prostu dzieci urodzone podczas poprzedniego wyżu demograficznego przypadającego na lata 1989-90 weszły w wiek reprodukcyjny i stąd większa liczba urodzeń. Zapewne obydwa powody są prawdziwe, a może znalazłyby się jeszcze inne. Bez względu jednak na przyczynę, wzrost liczby urodzeń to po prostu dobra wiadomość.