Prokuratura Okręgowa w Ostrołęce ujawnia nowe informacje ws. tragedii, do której doszło w styczniu 2026 r. Michał P. z Łomży zmarł z wychłodzenia w rowie przy trasie Via Baltica. Za śmierć 37-latka odpowie troje jego znajomych, którzy jakby nigdy nic zostawili go na pewną śmierć: na mrozie, bez kurtki i telefonu.
Tragiczne odkrycie na Via Baltica
Do tragedii doszło na trasie S61 w nocy z 23 na 24 stycznia 2026 r. 37-letni Michał P. z Łomży zginął z wychłodzenia w rowie przy trasie Via Baltica. Zanim to nastąpiło, mężczyzna siedział w samochodzie jadącym z Warszawy do Łomży. Michał P. był pasażerem. Wraz z nim podróżowali: 34-latka z Łomży, 37-latek z Ostrołęki i 33-letni właściciel auta. Około północy Michał P. znalazł się na poboczu drogi ekspresowej. Nie miał kurtki i telefonu. Było przeraźliwie zimno, bo tegoroczna zima do łagodnych nie należała. 37-latek z Łomży nie miał nawet jak wezwać pomocy. Szokuje też to, co zrobili znajomi Michała. Po prostu odjechali, jakby nigdy nic.
Najpierw zgłoszono zaginięcie Michała. Łomżyńscy policjanci rozpoczęli poszukiwania. Użyto specjalistycznego sprzętu, m.in. drona. 30 stycznia poszukiwania dobiegły końca. Ich finał okazał się tragiczny, gdyż ciało Michała znaleziono w głębokim rowie trasy Via Baltica w Sulęcinie Włościańskim. Kilka dni później przeprowadzono sekcję zwłok 37-latka. Wyniki były jednoznaczne – łomżanin zamarł. Wygląda to tak jakby mężczyzna wysiadł lub został porzucony przez znajomych i pozostał bez kurtki i telefonie na mrozie.
Zarzuty dla znajomych Michała
Jak informuje, Elżbieta Edyta Łukasiewicz, rzeczniczka ostrołęckiej prokuratury okręgowej, zgromadzony materiał dowodowy pozwolił przedstawić zarzuty znajomym Michała P., którzy jechali z nim feralnej nocy. Podejrzanym zarzuca się, że działając wspólnie i w porozumieniu narazili 37-latka na bezpośrednie niebezpieczeństwa utraty życia. Według śledczych byli świadomi tego, jakie są okoliczności zdarzenia. Michał P. wysiadł sam, w środku mroźnej zimy, bez kurtki i telefonu, a wokół nie mieszkał nikt, kto mógłby mu pomóc.
Podejrzani nie przyznali się do zarzucanych im czynów. Dwoje złożyło wyjaśnienia, zaś trzeci z podejrzanych skorzystał z prawa do odmowy. Trojgu znajomych Michała P. grozi do pięciu lat pozbawienia wolności.