17 września 1939 roku, we wczesnych godzinach porannych, Armia Czerwona przekroczyła wschodnią granicę II Rzeczypospolitej, wkraczając na jej terytorium. Sowiecka agresja była konsekwencją porozumienia zawartego 23 sierpnia 1939 roku z III Rzeszą – paktu Ribbentrop-Mołotow, który w praktyce oznaczał rozbiór Polski.
Wczorajsze obchody w Łomży, podobnie jak w latach ubiegłych, miały na celu uczczenie pamięci ofiar stalinowskiego terroru oraz tych, którzy zostali wywiezieni na tzw. "nieludzką ziemię". Uroczystości rozpoczęły się przy Miejskiej Hali Targowej, gdzie przed tablicą upamiętniającą deportowanych w latach 1940–1941 złożono wieńce. Następnie zebrani przeszli w V Łomżyńskim Marszu Pamięci Sybiru, który prowadził do Doliny Pamięci. Pod Pomnikiem Sybiraków, przedstawiciele władz państwowych, samorządowych, Związku Sybiraków, Wojska Polskiego oraz licznych organizacji społecznych i placówek edukacyjnych zapalili znicze i złożyli kwiaty, oddając hołd ofiarom.
W godzinę rocznicy sowieckiej inwazji na Rzeczpospolitą, o 15:00, w całej Łomży rozległy się syreny alarmowe, symbolizując pamięć o tym tragicznym wydarzeniu, które zmieniło losy tysięcy polskich rodzin. Centralnym punktem uroczystości była Msza święta w Sanktuarium Miłosierdzia Bożego, odprawiona w intencji zesłańców. Biskup Tadeusz Bronakowski, celebrując nabożeństwo, przypomniał w homilii, że deportowani Polacy nie popełnili żadnych przestępstw – byli jedynie ofiarami brutalnej polityki, której jedyną "winą" było ich polskie pochodzenie. Wiele z deportowanych osób to dzieci, których życie zostało zrujnowane przez sowiecką machinę terroru.
Po mszy odbyła się ceremonia wręczenia medali „Pro Patria” osobom zasłużonym w pielęgnowaniu pamięci o losach Sybiraków. Wśród odznaczonych znaleźli się m.in. wiceminister Stefan Krajewski, senator Marek Komorowski, starosta łomżyński Lech Marek Szabłowski oraz wójt Gminy Łomża Piotr Kłys. Uhonorowani zostali za swoje działania na rzecz zachowania pamięci o deportacjach i losach zesłańców.
Prezes łomżyńskiego oddziału Związku Sybiraków, Danuta Pieńkowska-Wolfart, podkreśliła, że 17 września to nie tylko dzień inwazji, ale także początek martyrologii Polaków na Wschodzie, przypominając o bohaterstwie zesłańców, którzy walczyli pod Lenino i Monte Cassino. Z kolei prezydent Łomży, Mariusz Chrzanowski, wskazał, że pamięć o przeszłości jest kluczem do zachowania narodowej tożsamości. Podkreślił, że gehennę, którą przeżyli zesłańcy na "Golgocie Wschodu", musimy pielęgnować i przekazywać kolejnym pokoleniom.
Sekretarz stanu w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi, Stefan Krajewski, dodał w swoim wystąpieniu, że cierpienia zesłańców są niezapomniane i wymagają naszej wiecznej pamięci, zwłaszcza że wielu z nich nigdy nie powróciło do swoich domów.
Warto przypomnieć, że w trakcie czterech wielkich deportacji z samych tylko terenów łomżyńskich na Sybir wywieziono ponad 6,5 tysiąca Polaków. Na miejscu czekały ich nieludzkie warunki pracy, głód i ekstremalne zimno, a wielu z nich nigdy nie wróciło do ojczystej ziemi.