W tym roku, ze względu na epidemię koronawirusa, uroczystości nie miały charakteru oficjalnego. Wiele osób przyjechało na miejsce spontanicznie, by wspomnieć tragiczne wydarzenie z lipca 1941 roku. - Dokąd będę żyła, nie zapomnę (...) Ja z Jedwabnego i wiem jak było - mówiła nam jedna ze starszych mieszkanek.
W Jedwabnem odbyły się dziś modlitwy w 79. rocznicę mordu Żydów w tej miejscowości.
- Miejsce szczególne, czas szczególny, okoliczności szczególne, zwłaszcza teraz, w tym ostatnim momencie, gorącym, parę dni przed wyborami przypominamy sobie jaka była geneza tego wydarzenia, które tutaj się odbyło. Z niepokojem, bólem i smutkiem widzę, że obecnie ponownie odżywają te same resentymenty, te same stereotypy biorą górę - stwierdził w rozmowie z dziennikarzami Lesław Piszewski, przewodniczący Zarządu Gminy Wyznaniowej Żydowskiej w Warszawie.
Reklama
Tal Ben-Ari Yaalon, wiceambasador Izraela w Polsce podkreślała w przemówieniu, że "trudno jest sobie wyobrazić w jaki sposób w tym uroczym miasteczku, w miejscu, które było przed wojną przykładem wielokulturowej Polski, mogła wydarzyć się taka tragedia."
- Jak chrześcijańscy sąsiedzi, znani ofiarom z imienia i nazwiska, byli zdolni do tak makabrycznych czynów na swoich żydowskich sąsiadach. - mówiła. - Jedynym wytłumaczeniem jest to, że był to długotrwały proces. Proces, który rozpoczął się od tolerowania antysemickich wypowiedzi, od zbudowania wrogości, podejrzeń wobec sąsiadów, a skończył na odczłowieczeniu mniejszości żydowskiej do tego stopnia, że ich zamordowanie nie wydawało się złem.
Reklama
Wiceambasador stwierdziła, że "obecność wszystkich państwa tutaj w Jedwabnem, jak i tych, którzy są obecni z nami wirtualnie" , daje jej "nadzieję na tworzenie nowych mostów między Żydami a Polakami oraz między Izraelem a Polską".
- Mosty trzeba budować na prawdzie, a tu padło wiele kłamstw. Tej zbrodni dokonali Niemcy, nie Polacy - stwierdził głośno obecny na uroczystości Wojciech Sumliński, autor m.in. książki "Powrót do Jedwabnego".
Po uroczystości przyszedł czas na dyskusję Sumlińskiego z kilkoma osobami.
- Twierdzę, że była to zbrodnia niemiecka - mówił Sumliński. - Wina Polaków polegała na tym, że nie przeciwstawili się uzbrojonym Niemcom. To taka sama wina, jak ludzi stojących pod murem w łapance warszawskiej, którzy nie rzucają się na Niemców, którzy mają broń. (...) Polacy nie byli winni tej zbrodni.
Szczegóły w naszym materiale VIDEO