Reklama

All inclusive w Łomży: leżenie, picie, siusianie

03/09/2025 12:26

Oto list, który nasza redakcja otrzymała od Czytelniczki, pani Martyny. Przesłane zdjęcia ukazują dwóch mężczyzn, leżących na kocyku, w samym centrum Łomży. To obraz, który z jednej strony bawi, a z drugiej zmusza do refleksji. Bo jak opisać zjawisko, które jest jednocześnie groteskowe, a zarazem bolesne, jak nie za pomocą słów, które oddają jego absurd? Mocz i alkohol to dominujące aromaty.

Pani Martyna, jak wiele osób w Łomży – nie tylko widzi, ale też wącha problem. 

- Chciałabym prosić o poruszenie tematu osób, które nadużywają alkoholu w miejscu publicznym, np. ul Długa - siedzą na ławeczkach delektując się mocnym trunkiem, a potem wymiotując na oczach osób przechodzących z dziećmi, które muszą na to patrzeć. A potrzeby fizjologiczne załatwiają na widoku, gdzie nie można przejść, bo śmierdzi moczem i odchodami, najbardziej pod Filarami, tam nieraz nie można przejść, bo tak bardzo śmierdzi moczem. Dzisiaj u nas pod blokiem “Elita” znalazła sobie miejsce do spania, którędy młodzież i dzieci idą do szkoły. Policja jeździ, patroluje, ale nic z nie zrobi, mogą tylko wypisać mandat bądź kazać wylać alkoholu. Zaczepiają starsze osoby, młodzież prosząc o papierosa bądź pieniądze. Są wręcz natrętni. Czy miasto może jakoś zareagować? Centrum Łomży a takie sytuacje są na co dzień - pisze do nas nasza Czytelniczka, pani Martyna.

Reklama

Zgłoszenie poważne. Ale i absurdalnie codzienne. Taki folklor pijacki. Oto dwóch jegomości w centrum miasta, rozłożonych na kocyku jakby właśnie praktykowali sztukę łomżingu – czyli naszego słowiańskiego odpowiednika “chillu”. Kocyk? Jest. Piwo? Obowiązkowo. higiena? Opcjonalna. Widok? Niekoniecznie dla dzieci.

Niektórzy powiedzą: “To też są ludzie, nie bądźcie tacy okrutni”. I jasne – empatia jest ważna. Ale empatia kończy się tam, gdzie ktoś wymiotuje pod twoim balkonem albo siusia pod filarami tak, że nie da się przejść bez maski przeciwgazowej.

Reklama

Problem nadużywania alkoholu w przestrzeni publicznej to nie tylko łomżyński temat. Cała Polska zmaga się z romantyzacją picia. Pamiętacie kultowe hasło “piwko na ławce z kolegami”? No to teraz mamy wersję 2.0: “piwko na kocyczku w centrum, potem drzemka na klatce, rano zbiórka pod monopolem.

Tylko że to nie są żadne śmieszki z “Januszy i Grażyn”. To systemowy dramat. Bezdomność, uzależnienia, brak wsparcia psychologicznego – wszystko razem tworzy mieszankę, która fermentuje szybciej niż tanie wino. 

Reklama

Promują wszyscy – od menela po celebrytę

A teraz perełka. Bo przecież kto daje przykład? Otóż ostatnio przez media przetoczyła się fala afer z aktorami, influencerami, sportowcami – którzy na Instagramie i TikToku wrzucają sponsorowane treści, w których promują alkohol jakby był to suplement diety. Czasem legalnie, częściej “na granicy regulaminu”. 

Z jednej strony – facet pierwszej ławki z Długiej, z drugiej – legenda polskiego kina “Nie chce mi się z tobą gadać…” z kieliszkiem wódki. Jeden śmierdzi, drugi pachnie drogimi perfumami. Ale mechanizm ten sam: normalizacja. Alkohol jako element stylu życia.

Reklama

Tyle że u nas w Łomży styl życia z alkoholem kończy się zwykle na ławeczce, nie na czerwonym dywanie. A dzieci – czy to na TikToku, czy na ul. Długiej – dostają ten sam przekaz. Tylko że nikt nie pokazuje, co się dzieje później – jak wygląda łomżing bez filtra i bez montażu.

Nikt nie powinien musieć tłumaczyć swojemu dziecku, dlaczego pan na ławce właśnie wymiotuje i śpi cuchnący na klatce.

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 03/09/2025 12:53
Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo myLomza.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości