Wczorajsza ulewa była nieprzyjemna w skutkach dla tych kierowców, których auta nie zdołały przejechać przez głębokie kałuże i w nich utknęły. Jak sobie poradzić w takiej sytuacji? Co należy robić, a czego unikać? Taka sytuacja może grozić nawet pożarem samochodu!
- Jeśli twój samochód utknie w wielkiej kałuży, wyłącz silnik, a najlepiej wyjmij też akumulator. Inaczej ryzykujesz zalaniem instalacji, a nawet zwarciem instalacji i pożarem auta - tłumaczy ekspert.
W podobnej sytuacji znaleźli się wczoraj w Łomży niektórzy z kierowców. Nie każdemu udało się bezpiecznie przejechać przez głęboką kałużę. Ci, którzy chcieli zrobić to zbyt szybko i gwałtownie, doprowadzili do zalania instalacji elektrycznej pojazdu wodą, co unieruchomiło auto.
Jeżeli już zastosowaliśmy się do rad fachowców i odłączyliśmy akumulator, pozostaje problem wydostania auta z wody i jego poźniejszego osuszenia. Z tym pierwszym problemem można poradzić sobie na różne sposoby, np. wzywając pomoc drogową, która przewiezie samochód lawetą we wskazane miejsce.
Drugi problem może być bardziej skomplikowany. Starsze auta mogą wyschnąć po kilku godzinach same. Z nowymi pojazdami lepiej nie ryzykować. Mechanicy wysuszą za pomocą kompresora wszystkie przewody elektryczne. Koszt takiej operacji to ok. 150 zł. Czy to dużo? Zależy jak na to spojrzymy. Próba uruchomienia silnika, którego instalacja nie została dokładnie wysuszona grozi choćby uszkodzeniem jego komputera. To już znacznie większy wydatek. W zależności od auta, wymiana komputera może kosztować nawet kilka tysięcy złotych.
Stara prawda mówi jednak, że lepiej zapobiegać niż usuwać skutki. Dlatego podczas takiej ulewy jak wczoraj lepiej omijać głębokie kaluże, a jeśli już musimy w taką wjechać, róbmy to powoli tak, aby woda nie rozpryskiwała się na wszystkie strony. Jeżeli możemy, warto nawet zatrzymać się i przeczekać najsilniejszy deszcz. Taka ulewa nie trwa zbyt długo. Oczywiście warto także mieć polisę ubezpieczeniową obejmującą takie przypadki. Może ona być pomocna przy usuwaniu ich skutków.