Reklama

Ból, mróz i wieczna pamięć. Podgórze oddało hołd ofiarom sowieckich deportacji [FOTO]

08/02/2026 13:13

W lutowy, mroźny dzień w Podgórzu trudno było nie myśleć o tym, co działo się tutaj równo 86 lat temu. Wtedy mróz był jednak znacznie gorszy – dochodził do minus 40 stopni, a zamiast odświętnych płaszczy, ludzie mieli na sobie to, co zdążyli chwycić w popłochu, gdy sowieccy żołnierze kolbami karabinów łomotali do drzwi. Dziś w niedzielę lokalna społeczność, rodziny Sybiraków i delegacje z regionu spotkały się, by po raz kolejny przypomnieć o tamtym dramacie.

Wszystko zaczęło się od mszy w kościele pw. św. Antoniego. Po modlitwie za Ojczyznę, procesja przeszła pod pomnik Pamięci Sybiru. To właśnie tam, przy dźwiękach hymnu państwowego i przejmującego hymnu Sybiraków, najwyraźniej czuć było, że dla wielu mieszkańców Podgórza ta historia to nie tylko daty w podręczniku, ale rodzinna trauma.

Wójt gminy Łomża Piotr Kłys, rzucił na sprawę światło, które daje do myślenia. Wyliczył, że z samego Podgórza wywieziono wtedy około 180 osób. Patrząc na dzisiejsze statystyki, gdzie wieś liczy około pół tysiąca mieszkańców, wniosek jest przerażający: w 1940 roku wywożono ludzi praktycznie z każdego domu. Ziemia Łomżyńska straciła wtedy ponad  tysiąc osób w jedną noc. Wójt podkreślał, że ta pamięć wynika z dwóch potrzeb – serca, bo pamiętamy o bliskich, i rozumu, by przestrzec młodych przed tym, do czego prowadzi nienawiść.

Reklama

Dr hab. Krzysztof Sychowicz, dyrektor białostockiego IPN odarł historię z martyrologicznego lukru. Przypomniał, że Sowieci do tej wywózki przygotowywali się skrupulatnie. To nie był przypadek – listy były gotowe już w grudniu 1939 roku. Co najbardziej boli, w ich weryfikacji pomagali „swoi” – miejscowi aktywiści, którzy po wejściu Armii Czerwonej zaczęli współpracować z okupantem. Celem byli głównie osadnicy wojskowi i leśnicy. Sychowicz wspomniał o stacji kolejowej w Łomży skąd w nieznane ruszyło blisko 1400 osób. 

Pod pomnikiem pojawiło się sporo znanych twarzy – był minister rolnictwa Stefan Krajewski, posłanki Bogumiła Olbryś i Alicja Łepkowska-Gołaś, senator Marek Komorowski czy wicestarosta Anna Gawrych. Byli też przedstawiciele Związku Sybiraków, mundurowi i strażacy z OSP Podgórze.

Reklama

Przez lata o wywózkach mówiło się tylko szeptem przy kuchennych stołach. Dziś, choć od tamtej nocy z 10 na 11 lutego minęło już ponad osiem dekad, w Podgórzu widać wyraźnie, że pamięć o bydlęcych wagonach i „nieludzkiej ziemi” wciąż jest tu żywa i bolesna.

 

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 08/02/2026 13:20
Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo myLomza.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości