Reklama

Chcą wychować zawodowych fighterów [FOTO]

19/10/2014 11:59

Fight Club Łomża działa ledwie od trzech miesięcy. Nie przeszkadza to jednak w zdobywaniu wysokich miejsc i medali na zawodach MMA. Na razie są to zawody amatorskie, ale celem jest osiągnięcie poziomu zawodowego. W sobotę łomżyński klub odwiedził zawodnik federacji KSW Mateusz Zawadzki.

- Na początku w klubie zaczęło trenować 20 osób w starszej grupie, z których po miesiącu została połowa. Ale teraz przyszła również młodzież i mamy około 40 trenujących. Grupa jednak cały czas rośnie i zapewne wkrótce będziemy musieli tworzyć nowe grupy z podziałem na wiek i stopień zaawansowania - tłumaczy założyciel Fight Club Łomża Damian Zorczykowski.

W klubie jest kilku zawodników, którzy mają już pewne doświadczenia na macie czy w oktagonie i to właśnie oni zdobywają pierwsze trofea. Większość trenujących, to jednak osoby początkujące, które dopiero zaczęły swoją przygodę z MMA.

Reklama

- Każdy może śmiało do nas przyjść, dołączyć. Początkujący trenują oddzielnie od zaawansowanych i uczą się wszystkiego od "zera", także zacząć trenować można w każdej chwili - zachęca Zorczykowski.

Aby zacząć trenować MMA należy mieć ukończone 14 lat. Póki co w klubie nie ma jeszcze dziewcząt, ale jak mówi trener, jeśli pojawią się dziewczyny, które będą chciały trenować, zostanie stworzona dla nich oddzielna grupa. Obecnie w klubie funkcjonują trzy grupy: początkująca 14-18 lat, grupa 18+ i grupa, w której trenowane są same techniki parterowe na bazie BJJ z grapplingiem. Ostatnia grupa jest otwarta zarówno dla młodzieży, jak też dla dorosłych.

Reklama

- Naszym celem jest wychowanie młodzieży na zawodowców, żeby w przyszłości reprezentowali dobrze nasze miasto - zapowiada Damian Zorczykowski, który ma za sobą wiele sukcesów w zapasach, w której to dyscyplinie został m.in. dwukrotnym wicemistrzem Polski w stylu klasycznym. Doświadczenie w mieszanych sztukach walki Zorczykowski nabył w Islandii w klubie „Mjolnir”, gdzie trenuje czołówka największej federacji na świecie UFC: Gunnar Nelson i Conor Mc Gregor. Do jego sukcesów można dopisać wicemistrzostwo Islandii w grapplingu, kilka medali w lokalnych turniejach w brazylijskim jiu-jitsu oraz amatorsko w MMA. Jest on również posiadaczem purpurowego pasa w brazylijskim jiu-jitsu, który otrzymał z rąk Gunnara Nelsona.

Szerokie kontakty Damiana Zorczykowskiego w środowisku Mieszanych Sztuk Walki wykorzystuje on dla urozmaicenia i podnoszenia poziomu treningów w swoim klubie. Na jego zaproszenie już dwukrotnie odwiedził klub 24-letni Mateusz Zawadzki (rekord 9-2-1), mający na koncie 12 zawodowych walk w tym jedną dla federacji KSW. W minioną sobotę Zawadzki wraz z trenerem i dwoma klubowymi kolegami przyjechali do Łomży, by odbyć tu sparingi i potrenować przed czekającymi ich 7 listopada w Suwałkach walkami.

Reklama

- Dowiedziałem się o nowym klubie w Łomży, a kiedy zobaczyłem, że są tu wyśmienite warunki do trenowania, jakich u nas w Ełku niestety brakuje, chodzi głównie o klatkę, a że teraz mamy okres sparingowy przed zbliżającymi się walkami, to postanowiliśmy skorzystać z możliwości i tutaj wymienić się doświadczeniem z Damianem Zorczykowskim, który z dużymi sukcesami trenował przez pięć lat w Islandii. A że moja dziewczyna pochodzi z Łomży, więc wszystko się fajnie łączy - tłumaczy powody, dla których odwiedza nasze miasto Mateusz Zawadzki.

Zawadzki, po stoczeniu 11 zawodowych walk, z których dziewięć wygrał (większość przed czasem) i jedną zremisował został zuważony przez federację KSW, która zaprosiła go do występu na swojej gali. KSW jest największą polską federacją Mieszanych Sztuk Walki i udział w gali przez nią organizowanej to ogromne wyróżnienie dla każdego zawodnika. Potwierdza to Mateusz Zawadzki.

Reklama

- Walka na takiej gali, to uczucie nie do opisania. Prawdziwa euforia, naprawdę trudno jest mi opisać to uczucie - mówi zawodnik.

Zawadzki nie ukrywa, że dla niego najważniejszym obecnie celem są przygotowania do najbliższej walki, ale zdaje sobie też sprawę, że dla łomżyńskich zawodników, którzy dopiero dążą to osiągnięcia podobnego poziomu, możliwość sparingu czy nawet podglądania zawodowego fightera jest okazją do lepszego rozwoju.

- Dla mnie jest to czysta satysfakcja jeśli wiem, że komuś mogę pomóc - twierdzi Mateusz, który nie obawia się, że może przy tym pomóc wyrosnąć konkurencji. Według niego konkurencja sprzyja rozwojowi zarówno tego sportu, jak też poszczególnych zawodników w tym jego samego.

Reklama

Zanim rozpoczął swoją przygodę z MMA, Mateusz Zawadzki trenował karate kyokushin. Później będąc w klasie sportowej doszło judo i kiedy coraz większą popularność w Polsce zaczęły zdobywać Mieszane Sztuki Walki uznał on, że jest to coś właśnie dla niego. Ełcki fighter wystąpi 7 listopada na gali Extreme Fight Cage 2 w Suwałkach, gdzie w walce wieczoru zmierzy się z Kerimem Abzaiłowem (MMA 9-2, 9. w Rankingu PL). Do walki obu zawodników miało już dojść na gali 3F: Extreme Cage Fight, 26 stycznia w Ełku, jednak z powodu kontuzji łokcia Zawadzkiego walkę wówczas odwołano.

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo myLomza.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości