Dość nagłe i niespodziewane uderzenie mrozów nie dało zbyt wiele czasu, by nasze organizmy się do nich przyzwyczaiły. Mimo to chętnych do uprawiania sportów zimowych nie brakuje. Nawet kilkunastostopniowe mrozy nie są w stanie zniechęcić zapalonych łyżwiarzy, co stwierdziliśmy naocznie wczoraj po południu i dzisiaj rano!
Wczorajsze popołudnie. Zapada już zmrok i choć oświetlenie na lodowisku "Biały Orlik" jest w zupełności wystarczające do bezpiecznej jazdy na łyżwach, to -12ºC chyba nie zachęca? Sprawdzamy. Okazuje się, że na tafli krąży kilkadziesiąt osób. Na tyle dużo, że nie ma mowy o swobodnym rozpędzaniu się i ci bardziej zaawansowani muszą ograniczać swoje zapędy, by nie staranować początkujących.
Sprawdzamy zatem co się dzieje na Katyńskiej 3 dzisiaj rano. Przed godziną 10.00 jest -17ºC. W nocy było -21ºC. W takich warunkach chyba nikomu nie przyjdzie do głowy wychodzić w niedzielę z domu na łyżwy? Na miejscu lekkie zdziwienie. Na lodowisku jeździ kilkanaście osób.
- Ja też już dzisiaj jeździłem, ale zmarzłem. Podziwiam ich - wskazuje głową na ślizgających się po lodzie dyrektor MOSiR-u Andrzej Modzelewski i przyznaje, że od momentu otwarcia lodowiska na frekwencję nie można narzekać.
Dopóki pogoda będzie sprzyjała, miłośnicy jazdy na łyżwach, czy zapaleni narciarze, których odwiedziliśmy wczoraj na stoku w Rybnie, będą mogli realizować swoje pasje. Gorzej z tymi, którzy wolą zjeżdżać na sankach, bo śniegu, jak na razie, mamy niewiele. Czekamy więc jeszcze tylko na śnieg i wówczas zima będzie kompletna. Najlepiej, jeśli stanie się tak jeszcze przed feriami zimowymi...