Reklama

Czy stan techniczny autobusów PKS Łomża zagraża życiu pasażerów? [VIDEO]

16/11/2016 14:16

Czy stan techniczny autobusów PKS Łomża zagraża życiu pasażerów? Do zadania tego pytania prezesowi PKS w Łomży skłoniła nas sytuacja opisana przez jednego z pasażerów, który po siedmiu godzinach podróżowania z Łomży do Gdańska dojechał... z powrotem do Łomży.

Sytuacja, jaką opisuje pasażer wygląda jakby została żywcem wyjęta z filmów Barei. W sobotę 12 listopada autobus linii Łomża – Gdańsk dojechał do Pisza, gdzie zdarzyła się awaria.

- Jestem w stanie zrozumieć, że autobus może zepsuć się w trasie. Jestem w stanie zrozumieć również, że na autobus zastępczy trzeba trochę poczekać. Ale za nic w świecie nie potrafię pojąć, że autobus zastępczy też się psuje. Mało tego - autobus, który wg kierowcy nie nadaje się do dalszej jazdy, WRACA razem z pasażerami na Dworzec w ŁOMŻY – opisuje sytuację pasażer.

Reklama

Jak tłumaczy, cała wyprawa do Gdańska skończyła się w ten sposób, że autobus był cztery razy w Piszu, najdalej dojechał do Ukty, po czym wrócił do Łomży. Łomża-Pisz-Pisz-Pisz-Pisz-Łomża - blisko 7h jazdy.

- Nie może być tak, że wypuszczane są w trasy autobusy na zasadzie: "zobaczymy czy dojedzie" albo "może tym razem nic się nie urwie" – dodaje zdenerwowany pasażer.

O tej sytuacji postanowiliśmy porozmawiać z prezesem PKS w Łomży Grzegorzem Rytelewskim.

- W tej chwili jeszcze wyjaśniamy to zdarzenie. Nie ukrywam, że zostałem zaskoczony tym zdarzeniem. Musimy to wyjaśnić szczegółowo, ponieważ jest sporo wątpliwości w kwestii czy właściwego podejścia kierowców do podejmowania swoich obowiązków, czy też stan techniczny nie pozwalał na to, żeby dalej kontynuować jazdę, ponieważ jest tu sporo znaków zapytania – tłumaczy prezes i zapewnia jednocześnie, że wszyscy pasażerowie tego feralnego kursu otrzymają zwrot kosztów związanych z biletami.

Reklama

Według prezesa Rytelewskiego, choć znaczna część autobusów łomżyńskiego PKS-u jest w dużym stopniu wyeksploatowana, to nie zagrażają one bezpieczeństwo pasażerów. Według prezesa łomżyńskie autobusy są często kontrolowane nie tylko podczas okresowych przeglądów, ale także przy okazji ich wynajmowania, kiedy przed wyjazdem w trasę poddawane są kontroli stanu technicznego przez Policję. Prezes podkreśla też, że nie było jeszcze takiej sytuacji, aby podczas podróży łomżyńskim PKS-em jakikolwiek pasażer został poszkodowany. Prezes nazwał też „wierutną bzdurą" informację, która dotarła do nas, jakoby w firmie był jeden komplet opon, które zakładane są specjalnie na przegląd, a później zdejmowane i autobusy dalej jeżdżą na starych oponach. Prezes zapewnia, że taka sytuacja nie może mieć miejsca, wskazując na kontrole Policyjne, którym pojazdy są poddawane dość często.

Jako sposób na poprawę stanu taboru, jakim dysponuje łomżyński PKS Grzegorz Rytelewski widzi planowane przez władze samorządowe województwa podlaskiego połączenie pięciu spółek w jedną. Zarówno on sam, jak też związki zawodowe działające w łomżyńskim PKS-ie opowiedziały się za takim połączeniem. Podobna sytuacja jest w Białymstoku. Nie wszyscy są jednak zadowoleni z tych planów. Zdecydowanie przeciwni są pracownicy PKS-ów w Suwałkach i Zambrowie, gdzie zapowiadane są nawet strajki, jeśli z nowym rokiem dojdzie do połączenia pięciu spółek w jedną. Zdaniem tamtejszych związkowców, połączenie ma tylko jeden cel – ratowanie przed upadkiem PKS-u Białystok i PKS-u Łomża, a odbędzie się to kosztem spółek z Suwałk i Zambrowa, które potrafiły wygenerować zyski. Związkowcy obawiają się też, że w wyniku połączenia firm część miejsc pracy stanie się zbędna i ludzie zostaną zwolnieni.

Reklama

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości