O godzinie 10.00 rozpoczął się w Marianowie protest rolników. Strajkujący zebrali się na drodze krajowej numer 63. Wzburzeni gospodarze walczą o swoje!
Od godziny 9:30 można było zaobserwować dużo pojazdów rolniczych na terenie Łomży. Przemieszczały się one na DK 63, gdzie od godziny 10:00 liczna ilość traktorów zablokowała drogę. Udostępnienie jej do ponownego kontynuowania ruchu nastąpi o godzinie 15:00. Na miejscu porządku pilnuje policja.
- Tego jeszcze nie było, rolnictwo upada i wszystko upada, a miało być tak dobrze, pieniążków zabrakło. Prosiliśmy o oszacowanie szkód, a ktoś z nieba wymyśla, że nie ma szkody. Wszystkich się czepiają, kościoła, szkolnictwa. Ja chce normalnie żyć – relacjonuje jeden z rolników.
Reklama
Dlaczego rolnicy strajkują? Co zmusza ich do takiego działania?
- Rolnik kosi trzy tony zboża z hektara, gdzie po 50 zł jest teraz zboże, jaka to opłacalność? My nie chcemy dopłat, chcemy dostać uczciwie pieniądze – komentuje rolnik.
- Jesteśmy dociskani z każdej strony, najpierw dali nam dofinansowanie, a w rzeczywistości jest to dla nas pętla na szyje, którą rząd nam dociska. – mówi wzburzona żona jednego z gospodarzy.
Rolnicy skarżą się na drożejącą ropę i nawozy. Nie mogą dać sobie rady z restrykcjami narzuconymi odgórnie. Mówią również o braku czasu na odpoczynek, gdyż po całodniowej pracy muszą siadać do ogromnej ilości papierów, które wymagają wypełnienia.
Co rolnicy chcą uzyskać dzięki protestowi?
- Chcemy wolności i móc pracować na swojej ziemi. Tyle i aż tyle – mówi stanowczo hodowca.
Co zapowiadają strajkujący, w razie gdyby protest nie zadziałał? Jakie podejmą następne działania?
- Jak rząd do tego nie podejdzie poważnie, to będą większe protesty, zrobimy to samo, co jest w innych państwach. Będzie gnój wyrzucony w Warszawie – zapowiada jeden z obecnych na strajku producentów mleka.
Wójt gminy Piątnica Artur Wierzbowski przyznał, że protest jest potężny.
- Dostaliśmy informację o takim zgromadzeniu, które tutaj ma się odbyć w dniu dzisiejszym i przez kolejne piątki, aż do 1 marca. Rozmawialiśmy z Komendą Miejską Policji w Łomży o drogach alternatywnych, aby utrudnienia dla mieszkańców naszej gminy były jak najmniejsze. Zorganizowaliśmy pracę placówek oświatowych. Sytuacja została opanowana, co było dla mnie najważniejsze. Mam nadzieje, że protesty wpłyną jak najmniej na funkcjonowanie naszej gminy - informuje nas wójt Wierzbowski.