Prymas Tysiąclecia kard. Stefan Wyszyński zostanie beatyfikowany. Ojciec Święty Franciszek zatwierdził dziś, 3 października 2019 roku, dekret o beatyfikacji. - To tutaj, w Łomży kształtowało się moje powołanie kapłańskie - powiedział kiedyś kard. Wyszyński.
Z informacji publikowanych przez media wynika, że Papież Franciszek zatwierdził dekrety Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych. Jeden z nich oficjalnie uznaje cud za wstawiennictwem kard. Stefana Wyszyńskiego, a to oznacza, że spełniony został ostatni wymóg niezbędny do beatyfikacji. Jak poinformowało Biuro Prasowe Stolicy Apostolskiej, Ojciec Święty przyjął wczoraj na audiencji prefekta Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych, kard. Angelo Becciu i upoważnił tę dykasterię do opublikowania ośmiu dekretów. Jeden z nich dotyczy cudu za wstawiennictwem kard. Stefana Wyszyńskiego.
Proces beatyfikacyjny rozpoczął się w 1989 r. a zakończył w 2019 r. Wkrótce można spodziewać się komunikatu Stolicy Apostolskiej, w którym zostanie podana data beatyfikacji oraz jej miejsce.
O kardynale Stefanie Wyszyńskim:
Kardynał Stefan Wyszyński urodził się w diecezji łomżyńskiej (Zuzela nad Bugiem) 3 sierpnia 1901 r. jako drugie dziecko Stanisława (organisty miejscowego kościoła) i Julianny (z d. Karp) Wyszyńskich. W 1910 rodzina przeniosła się do Andrzejewa, gdzie zmarła matka. Stefan miał wówczas 9 lat. W latach 1912–1915 był uczniem Gimnazjum Wojciecha Górskiego w Warszawie. Z powodu wojny w latach 1915–1917 uczęszczał do Prywatnej Siedmioklasowej Szkoły Handlowej Męskiej w Łomży im. Piotra Skargi. Tu po raz pierwszy zetknął się z harcerstwem, należąc do pierwszej drużyny. Każdego dnia przed szkołą zachodził na dłuższe modlitwy do Fary. Podczas sesji naukowej z okazji 50-lecia diecezji łomżyńskiej 6 IX 1975 r. o tym okresie swego życia Prymas powiedział: „Jestem dzieckiem tej diecezji, urodzonym w Zuzeli, która ongiś należała do diecezji płockiej. Chłopięce lata spędziłem na terenie parafii Andrzejewo, gdzie jest pochowana moja matka. Lata szkolne, częściowo przynajmniej, w okresie pierwszej okupacji niemieckiej, spędziłem w gimnazjum łomżyńskim. Jako uczeń miałem obowiązek być w tej Katedrze bardzo często. Wymagał tego mój wychowawca profesor Kazimierz Kęsicki. Prowadząc internat dla kilkunastu chłopców przy ulicy Krzywe Koło, codziennie w Adwencie wcześniej nas budził, abyśmy, zanim pójdziemy do szkoły, byli na roratach”. Po latach, 5 kwietnia 1970 r., podczas konsekracji biskupa Mikołaja Sasinowskiego, już jako prymas powiedział: To tutaj, w Łomży kształtowało się moje powołanie kapłańskie. I to nigdzie indziej, tylko w tej katedrze”. Dzieci Boże! Zawsze, gdy jestem w Łomży, do radości wspólnych dołączają się osobiste… Właśnie tutaj, w tym kościele, wypraszałem sobie powołanie kapłańskie. Tak było, ale nie tak blisko ołtarza. Jako uczniak gimnazjum łomżyńskiego, przeniesiony w czasie wojny z gimnazjum warszawskiego, do którego nie mogłem dotrzeć, przez dwa lata modliłem się tutaj. Bo mój wychowawca mnie i moich kolegów, spośród których obecni są tutaj niektórzy kapłani, wypędzał rano na mszę świętą, zwłaszcza na roraty. Tam, w tamtym kącie zazwyczaj się zatrzymywałem i tam się modliłem. Istotnie, modliłem się o powołanie kapłańskie, z którym bardzo się ukrywałem. Nikomu o tym nie mówiłem, aż do ostatniej chwili”. Kościół Łomżyński określa Go mianem „Syna Ziemi Łomżyńskiej”. Kilkakrotnie potem powracał do Łomży, m.in. 18 września 1959 r. na zakończenie peregrynacji obrazu Matki Bożej Częstochowskiej w diecezji łomżyńskiej (m.in. razem z kard. Karolem Wojtyłą). Nie zabrakło go także podczas uroczystości milenijnych 6 – 7 sierpnia 1966 r. i 28 sierpnia 1969, na pogrzebie biskupa Czesława Falkowskiego. W 1975 r. w Katedrze Łomżyńskiej Kardynał mówił również: „Nazwano mnie tutaj Łomżyniakiem. Bardzo Wam dziękuję, Drodzy moi, żeście się mnie nie wyrzekli, pomimo, że drogi moje prowadzą mnie po całej Polsce. Ale jestem Łomżyniakiem z krwi i kości, i nim pozostanę.”Prymas Wyszyński zmarł po ciężkiej chorobie 28 maja 1981 r. w Warszawie.
Episkopat/600lomza/mylomza