Pogoda nie rozpieściła dziś wiernych z łomżyńskiej parafii pw. Bożego Ciała. Dla setek mieszkańców, którzy w samo południe pojawili się na nabożeństwie, deszcz nie był żadną wymówką.
Uroczystości zaczęły się od Mszy Świętej o godzinie 12:00. Księża w ogłoszeniach mocno apelowali do parafian, żeby zadbać o stan łaski uświęcającej i masowo przystąpić do Komunii – i rzeczywiście, w ławkach było ciasno. Zaraz potem procesja eucharystyczna wyszła z murów świątyni bezpośrednio w strugi deszczu.
Scenariusz był niby tradycyjny: cztery ołtarze w stałych miejscach, feretrony, poduszki i sztandary. Tyle że tym razem wszystko odbywało się pod lasem parasoli. Dziewczynki pierwszokomunijne i ich młodsze koleżanki dzielnie sypały płatki kwiatów na mokry asfalt.
Stojąc na mokrym chodniku, mało kto pewnie myślał o historii, ale dzisiejsze święto ma już ładnych parę wieków. Najstarsza nazwa tego dnia to łacińskie festum Eucharistiae (święto Eucharystii). Wszystko zaczęło się w XIII wieku w Belgii, gdzie zakonnica Julianna zobaczyła w wizji pełny księżyc z ciemną plamą. Chrystus miał jej wyjaśnić, że ta plama to znak braku w kalendarzu święta dedykowanego samej Eucharystii.
W 1264 roku papież Urban IV wydał bullę Transiturus de hoc mundo, która miała rozszerzyć to święto na cały Kościół, choć przez jego nagłą śmierć proces się opóźnił i sprawę dokończył dopiero Jan XXII w 1317 roku. Do Polski tradycję sprowadził biskup krakowski Nanker w 1320 roku. Co ciekawe, same cztery ołtarze to z kolei pomysł, który narodził się w XIV wieku w niemieckiej Kolonii.