Jeszcze tydzień temu informowaliśmy o "parkingowej partyzantce" pod Szpitalem Wojewódzkim w Łomży. Dziś sprawa nabiera tempa i trafia na biurko prezydenta miasta. Podczas gdy elektroniczne bramki miały przynieść porządek, wygenerowały chaos, który rozlewa się na kolejne ulice. "To wymaga reakcji" – grzmi wiceprzewodniczący Rady Miejskiej i prosi Prezydenta o pomoc.
Przypomnijmy: system, który miał uczynić szpitalny postój "najładniejszym w Polsce", na razie stał się symbolem kreatywnego omijania opłat. Kierowcy, zamiast korzystać z płatnej strefy, okupują teren pod SOR-em, trawniki, a przede wszystkim sąsiednie osiedla.
Problem, o którym pisaliśmy, znalazł swój oficjalny finał w ratuszu. 18 lutego 2026 roku radny Hubert Marek Norowski (Łomżyński Klub Samorządowy) złożył oficjalną interpelację do prezydenta Mariusza Chrzanowskiego z prośbą o pomoc i znalezienie rozwiązania problemu, który wynika z wprowadzenia płatnego parkingu przez dyrekcję Szpitala.
Radny alarmuje, że od dwóch tygodni – czyli od momentu wprowadzenia opłat na szpitalnym parkingu – mieszkańcy ul. Kazańskiej zmagają się z drastycznym brakiem miejsc pod własnymi blokami.
Wiceprzewodniczący rady proponuje konkretne rozwiązanie: otwarte spotkanie konsultacyjne, które miałoby się odbyć już w przyszłym tygodniu. Przy jednym stole mieliby zasiąść mieszkańcy, urzędnicy, radni, przedstawiciele MPGKiM oraz – co kluczowe – Dyrektor Szpitala. Celem jest wypracowanie rozwiązań, które ukrócą społeczne konsekwencje "parkingowej rewolucji".
Z informacji, które przesyłają nam nasi Czytelnicy, wynika, że ul. Kazańska to dopiero wierzchołek góry lodowej. Parkingowa "ucieczka" przed bramkami objęła już znacznie szerszy promień:
Szpitalna wizja "estetyki i porządku" za 4 miliony złotych na razie boleśnie zderza się z rzeczywistością i szkodzi mieszkańcom. Czy prezydent przychyli się do wniosku radnego o zorganizowanie otwartych konsultacji?
