Na sali obrad komisji Rozwoju Gospodarczego Rady Gminy Łomża w Gminie Łomża gęsto było od emocji, a nie od dymu, choć wójt Piotr Kłys odpalił tam kilka prawdziwych petard. Przez ponad godzinę włodarz próbował przekonać radnych, że w Zakładzie Usług Komunalnych działo się źle, a odchodzący dyrektor Sławomir Gawrych mija się z prawdą. Wszystkiemu z boku przyglądała się wicestarosta Anna Gawrych – prywatnie żona dyrektora.
Piotr Kłys od progu zaznaczył, że nie przyszedł atakować, a jedynie bronić swojego imienia.
- Jestem ogromnie zaskoczony wynikami, które już widać, skalą tego, co odkrywamy - mówił wójt, odnosząc się do trwającej w ZUK kontroli.
Najwięcej emocji wzbudziła sprawa zatrudnienia szwagra dyrektora, który na czterech umowach zlecenia w 2024 roku miał zarabiać aż 90 zł za godzinę, podczas gdy inny pracownik za ten sam zakres obowiązków dostawał mniej niż połowę tej stawki. Wójt otwarcie przyznał, że zespół kontrolujący ma ogromne wątpliwości, czy te umowy nie były po prostu fikcyjne, ponieważ w dokumentach brakuje wiarygodnych potwierdzeń realnego wykonywania tej pracy.
Kolejnym tematem, który punktował Kłys, była kwestia starego Renault Kangoo z 2009 roku z przebiegiem ponad 245 tysięcy kilometrów, które ZUK wynajmuje od zewnętrznej firmy. Roczny koszt tego najmu to ponad 22 tysiące złotych brutto, co w zestawieniu z rynkową wartością auta, szacowaną na maksymalnie 16 tysięcy, jest według wójta kompletnie nieekonomiczne i wręcz niewytłumaczalne. Do tego dochodzi sprawa „elektroniki widmo”, czyli smartfonów oraz sprzętu komputerowego zakupionych pod koniec 2024 roku, których główna księgowa nie może się teraz doliczyć w ewidencji i o których rzekomo nic nie wie.
Wójt odniósł się też do wyroku Sądu Administracyjnego w Białymstoku w sprawie zwrotu podatku, który Gmina miała rzekomo „wisieć” zakładowi. Według Kłysa to bzdura. Twierdzi, że cała ścieżka prawna była jego inicjatywą, a pieniądze zostały zwrócone w dwóch transzach w 2024 roku. Dlaczego więc ZUK ma długi w ZUS-ie? Wójt sugeruje, że pieniądze „skonsumowały” podwyżki płac, które w samym 2024 roku miały wzrosnąć o ponad 670 tys. zł.
Przy okazji oberwało się naszemu portalowi. Wójt Piotr Kłys stwierdził, że nasz wczorajszy tekst był „jednostronny” i "bardzo mocno naruszył jego dobra osobiste" (sic!).
- My nie szukamy sensacji, nie biegamy po mediach, tylko najpierw rozwiązujemy problemy – perorował wójt.
To ciekawe postawienie sprawy, biorąc pod uwagę, że pytania wysłaliśmy mu tydzień temu. Trudno nie odnieść wrażenia, że wójt woli dyktować narrację z pozycji mikrofonu na komisji, niż odpowiadać na pytania dziennikarzy przed publikacją.
Na sali nie zabrakło jednak głosów sceptycznych. Radny Łukasz Mertin, zamiast brać słowa wójta za pewnik, zawnioskował o powołanie komisji doraźnej do zbadania całej sytuacji.
- Roztropnym by było, jako Rada Gminy, wnioskować o taki audyt zewnętrzny (...) teraz właściwie nie jesteśmy w stanie nic weryfikować – argumentował radny. Sugerował powołać też biegłego rewidenta.
Dyrektor Sławomir Gawrych, który mógłby odbić piłeczkę, jest nieobecny – przebywa na dwutygodniowym zwolnieniu lekarskim, co wójt zdążył już określić mianem „braku honorowego zachowania”.
Czy radni odważą się powołać niezależną komisję, czy poprzestaną na wyjaśnieniach wójta?
Po zakończeniu burzliwego posiedzenia komisji zadzwoniliśmy do Sławomira Gawrycha. Dyrektor nie zamierzał milczeć i w mocnych słowach odniósł się do przedstawionego przez wójta „spektaklu”. Według niego cała narracja włodarza to jedynie „zasłona dymna” mająca odwrócić uwagę od prawdziwych problemów Gminy.
Dyrektor twierdzi, że rewelacje o „znikającym sprzęcie” to bzdura. Według jego wiedzy kupiono tylko dwa iPhony – jeden ma on sam (nadal jest pracownikiem), a drugi jest w posiadaniu innego pracownika, który obecnie zarządza zakładem. Co do laptopów – swój stary, prawie 10-letni sprzęt zostawił w gabinecie, do którego po wymianie zamków nie ma już dostępu. Wynajem starego Renault Kangoo miał być koniecznością, a nie luksusem. Gawrych tłumaczy, że Gmina nie chciała współfinansować zakupu nowych aut, a dotychczasowe „rzęchy” kupowane za 10-15 tysięcy złotych ciągle się psuły i wymagały ogromnych nakładów na naprawy. Dyrektor przyznaje, że zatrudnił swojego szwagra. Twierdzi, że stawka godzinowa wynikała z charakteru umowy zlecenia, ale pracownik faktycznie przepracowywał więcej godzin, niż wynikało z umowy, wykonując szereg dodatkowych prac.
Najmocniej Gawrycha zabolały słowa wójta o „braku honorowego zachowania”.
- Gdybyśmy żyli ileś lat temu, to wyzwałbym tego pana na pojedynek i on by wybrał broń - mówił Gawrych. Dodał również gorzko, że jego zdaniem wójt Piotr Kłys „nie ma zdolności honorowych”.