Ukazała się najnowsza powieść Urszuli Gajdowskiej. Ponownie przenosimy się "W dolinę Narwi". O kulisach powstawania "Zakochanej hrabiny" i o niektórych wątkach z książki udało nam się porozmawiać z jej autorką.
Jak długo przygotowywała się Pani do napisania "Zakochanej hrabiny"? Jak wyglądały te przygotowania?
- Ogólnie nie piszę regularnie i kolejne tomy cyklu też nie powstawały w takiej kolejności, w jakiej są wydawane. Dlatego trudno mi jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Historia ta powstała przed kilkoma laty, a w ubiegłym roku nieco ją zmodyfikowałam i dopasowałam do cyklu "W dolinie Narwi".
Część akcji toczy się w Warszawie, Tykocinie, Choroszczy i Nałęczowie, więc przygotowania dotyczyły głównie ciekawostek historycznych związanych z tymi miejscami. Wątek Edmunda zrodził się już w momencie, kiedy w pierwszej części pojawił się motyw konkurujących ze sobą o miano większego uwodziciela dwóch przyjaciół, z których jeden z nich zakochuje się w kuzynce głównego bohatera, Wiktora. Postać bohaterki, Aurelii natomiast jest stale powracającym motywem z drugiej części (w której Małgorzata ma kompleksy dotyczące urody starszej siostry).
Reklama
Kim są Pani pierwsi recenzenci?
- Pierwszym recenzentem jest wydawnictwo Szara Godzina, choć kawałki historii z tego cyklu pokazywałam bliskim. Zanim odważyłam się wydać książki niewiele osób z mojego otoczenia w ogóle wiedziało, że je piszę. Większość była naprawdę zaskoczona, nie tyle samym pisaniem, co tym, kiedy zdołałam to zrobić.
Akcja Pani książki toczy się w czasie, kiedy Polacy, oczywiście ci, którzy ze względów majątkowych, mogli sobie na to pozwolić, zaczęli interesować się Indiami? W jaki sposób przejawiało się to zainteresowanie i dlaczego akurat Indie?
- Synowie ciotki Gertrudy Garenwill z pierwszej części mieszkający w Anglii po zniesieniu w 1813 roku monopolu na handel z Indiami przez rząd brytyjski, mają udziały w Angielskiej Kompanii Wschodnioindyjskiej. Mająca swoje kolonie w Indiach Anglia prowadziła tam szereg interesów. Dlatego do Indii zostaje wysłany brat Aurelii, który sprzeniewierzył ich rodzinny majątek. Aurelia, która z rodzicami wyjeżdża do tego kraju. zachwyca się tamtejszą kulturą, choć poznaje też i tę ciemniejszą jego stronę. W XIX w. panowała w Europie moda na poznawanie innych kultur, w tym kultury Indii. Sprowadzano stamtąd wiele towarów, przywożono np. kucharzy. Ludzie, podobnie jak dziś, byli ciekawi świata. Wątek ten powróci w części 5 cyklu, kiedy to do Królestwa Polskiego przybędzie Adrian Garnewill.
W Pani książce nie brakuje opisów przyrody. Dużo miejsca poświęca Pani Narwi. Jak bardzo dzisiejsza Narew różni się od tej sprzed 150 lat?
- Umiejscawiając akcję w dużej mierze na nadnarwiańskich terenach trudno jest nie pokusić się o ich opisanie. Meandrująca rzeka, bagna, bogactwo flory i fauny aż prosi się, by się nad nimi pokłonić. Ze źródeł historycznych, książek, szkiców i obrazów możemy dowiedzieć się, jak te tereny wyglądały w XIX wieku. Wiadomo, że mieliśmy i mamy proces uprzemysłowienia, urbanizację, powstały mosty, kanały, zmieniły się budynki i część terenów przyrzecznych, jednak przyroda w wielu miejscach obroniła się na tyle, że niewiele zmieniło się tam przez ostatnie wieki.
"Zakochana hrabina" zawiera wątek dotyczący bella donny. Czy rzeczywiście było tak, że ludzie sięgali po wilczą jagodę? Jeżeli tak, w jakim celu i gdzie można było ją dostać?
- W XIX w. pokrzyk wilcza jagoda cieszył się największą popularnością ze wszystkich ziół. Kobiety używały go do rozszerzania źrenic, dzięki czemu były atrakcyjniejsze. Nawet jego nazwa pochodzi z języka włoskiego bella donna - piękna kobieta.
Oczywiście wiadomo było również, że ma ona inne działanie. Dziko ta roślina występowała w XIX w., przede wszystkim na zboczach gór, brzegów lasów, na ziemiach zasobnych w wapń. Była więc zbierana, sprowadzana z terenów podkarpackich, ale też hodowana.
Co łączy "Zakochaną hrabinę" z Pani wcześniejszymi książkami? Mamy tu misternie utkaną siatkę powiązań...
- Edmund – główny bohater to ten najmniej grzeczny z agentów pracujących dla barona Ostrowskiego z pierwszej części, przyjaciel Wiktora i Sabiny, który pomaga im w schwytaniu bandytów. Aurelia z kolei to kuzynka Wiktora i była narzeczona brata Sabiny z 1 części i starsza siostra Małgorzaty z 2 części.
Wszystkie tomy stanowią odrębne historie utrzymane w podobnym, ale nieco innym klimacie (jedne trochę zabawniejsze, inne poważniejsze – zależnie od głównych bohaterów). Tomy można czytać niezależnie od siebie choć są ze sobą powiązane i wiele wątków pobocznych dotyczy bohaterów z innych części. Następują po sobie (lub zazębiają się, jak w przypadku tomu 3 i 4).
Reklama
Ponownie przypomina Pani, że XIX w. wypełniały konwenanse. Aurelia jest wdową a jednak ukrywa swój romans z kawalerem.
- Konwenanse były w tamtych czasach bardzo istotne. Pozory często miały większe znaczenie niż prawda, a w gąszczu zasad można było trafić na niejednego drapieżnika, stąd nawet pozycja wdowy nie zwalniała ze wszystkiego. Aurelia jest dodatkowo wierząca i stara się dbać o swoją reputację mimo tego, a raczej zwłaszcza dlatego, że wokół niej stale krąży kordon adoratorów. Nie wszyscy z nich mają uczciwe zamiary. Aurelia zaczyna dostawać anonimowe listy z pogróżkami i zostaje uwikłana w próbę zabójstwa. Sama nie jest w stanie poradzić sobie ze wszystkim.
ReklamaEdmund z kolei po przegraniu majątku i narażeniu się mężowie jednej z kochanek też musi na chwilę zniknąć ze stolicy. Wcale nie bez powodu nie ma on najlepszej reputacji i przebywanie z kimś jego pokroju może narazić na ostracyzm społeczny, a przynajmniej na skandal nawet najświętszą damę o wysokiej pozycji.
Mam wrażenie, że w "Zakochanej hrabinie", w porównaniu z Pani poprzednimi książkami, wątek kryminalny jest mniej dynamiczny i nieco ustępuje miejsca historii miłosnej. Szkoda, że nie rozbudowała Pani pomysłu z porwaniem głównej bohaterki...
- Tym razem rzeczywiście więcej jest tu komedii i romansu, ale zastosowałam ten zabieg celowo, by wszystkie tomy nie były tak bardzo do siebie podobne. Tutaj mamy przede wszystkim dwoje ludzi, którzy walczą z pozorami, własnymi lękami i próbą zaufania drugiemu człowiekowi. Oczywiście wszystko to z otoczką ciekawych przygód, komicznych sytuacji i zabawnych dialogów. Poza tym tom 4, którego akcja toczy się w mniej więcej tym samym czasie, jest zdecydowanie poważniejszy i mroczniejszy i tam występuje właśnie rozbudowany wątek brutalnego porwania i zwyczajnie nie chciałam go dublować.
Kiedy ukaże się Pani kolejna książka? Będzie to kontynuacja cyklu "W dolinie Narwi"?
- "(Nie)pokorna wdowa" ukaże się prawdopodobnie w maju lub czerwcu tego roku. Dotyczy ona byłego narzeczonego Aurelii, Roberta Ostrowskiego niegdyś hulakę, uwodziciela, a przy tym doskonałego żołnierza dręczonego koszmarami, ukrywającego się w swoim wiejskim majątku. Po otrzymaniu dziwnej wiadomości postanawia on jechać do Warszawy, by wyjaśnić zagadkę śmierci ojca i znaleźć sobie żonę, do czego zmusza go zapis w testamencie. Trop prowadzi do skromnej wdowy dręczonej przez despotyczną teściową. Kobieta po przejściach i mężczyzna z przeszłością… a losy obojga splata zagadka śmierci (nie jednej). Czy tych dwoje połączy siły? Nie będę zdradzać za dużo.
Cały czas się uczę, wyciągam wnioski i staram poprawiać, by teksty przynosiły Czytelnikom oddech od trudnej sytuacji panującej wokół.
Reklama
Dziękuję za rozmowę.
Powieść "Zakochana hrabina" objęliśmy patronatem medialnym. Książkę można wygrać w naszym konkursie. Z przyjemnością rozdamy 4 egzemplarze. Co zrobić, żeby je zdobyć? Wystarczy, że w trzech zdaniach napiszecie nam z czym kojarzy Wam się rzeka Narew. Odpowiedzi prosimy przekazywać na e-mail: dorota.marianska@mylomza.pl. Najciekawsze z nich nagrodzimy. Czas? Do niedzieli (6.03) do godz. 24:00. O wygranej zwycięzcy zostaną indywidualnie poinformowani.
Zobacz też: Celtyckie manuskrypty, XIX w. i Łomża, czyli najnowsza powieść Urszuli Gajdowskiej [KONKURS]

Fot. główne Łomżyński Park Krajobrazowy Doliny Narwi