Tym razem alerty IMGW i zapowiedzi meteorologów sprawdziły się co do joty. Niedziela w regionie łomżyńskim nie była dniem odpoczynku, a strażacy od rana wiedzieli, że czeka ich ciężka szychta. Silny wiatr, przed którym ostrzegały komunikaty, przyniósł łącznie 15 interwencji, uszkodzone dachy i jeden bardzo groźny wypadek na trasie wylotowej z miasta.
Najpoważniej było na drodze krajowej nr 64. Na wysokości miejscowości Wyrzyki potężny podmuch wiatru zwalił drzewo prosto na dach przejeżdżającego samochodu. Kierowca i pasażerowie mogą mówić o ogromnym szczęściu – mimo że auto zostało pokiereszowane, nikt nie odniósł poważnych obrażeń. Skończyło się na strachu i stratach materialnych, ale sytuacja pokazała, że ostrzeżenia o wichurze to nie były żarty.
W całym powiecie strażacy 13 razy wyjeżdżali do usuwania połamanych pni i konarów, które tarasowały drogi. Najwięcej pracy, bo aż 6 interwencji, odnotowano w samej Łomży. To właśnie tutaj, oprócz usuwania powalonych drzew, ratownicy musieli dwukrotnie zabezpieczać uszkodzone obróbki blacharskie na dachach. Poluzowane przez wiatr elementy stwarzały realne zagrożenie dla ludzi przechodzących pod budynkami.
Wiatr nie oszczędził też sąsiednich miejscowości. Po dwa razy strażacy interweniowali w gminie Łomża, Piątnicy oraz Zbójnej.
Wieczorem wiatr nieco odpuścił.