Krótko po gali Distict Fight w Łomży porozmawialiśmy z jej twórcą i trenerem, Maciejem Tercjakiem. Opowiedział, jak ocenia całe wydarzenie, co poszło świetnie, a co można poprawić przy kolejnej edycji. Zdradził też plany na przyszły rok i podsumował atmosferę na trybunach.
Ocena gali i co można poprawić
- Gdybym miał ocenić w szkolnej skali od 1 do 6, dałbym pięć. Sportowo to było 10 na 10, ale mieliśmy problemy z transmisją na żywo i z internetem, których w tej chwili nie dało się przeskoczyć. Nikogo nie obciążam winą. Po prostu musimy być na to lepiej przygotowani następnym razem - mówi Tercjak.
- Niektórzy zwracali też uwagę na wysoką temperaturę w hali. Warto poszukać rozwiązań, które poprawią komfort - przyznał Tercjak.
Walki, wyniki i głośny doping
- Zrobiliśmy siedem pojedynków: dwa w formule K1 i pięć bokserskich. Pietruszewski zaprezentował się fajnie, Dąbrowski ma pas. Chodnicki niestety nie mógł wystąpić. Tydzień przed walką na treningu zerwał biceps i jest wykluczony z treningów - wyjaśnił Tercjak.Reklama
- Już przy walce Pietruszewskiego doping był świetny, ale to, co działo się w czasie starcia Dąbrowskiego, przejdzie do historii. Wielu mówiło, że gdyby głośnością dało się podnosić budynki, nasz klub by odleciał. Sędziowie Polskiego Związku Kickboxingu, którzy jeżdżą po różnych galach w kraju, mówili, że to było najgłośniejsze wydarzenie, na jakim kiedykolwiek byli w Polsce - dodał Tercjak.
Frekwencja i zainteresowanie
- Sprzedaliśmy maksymalną liczbę biletów, żeby nie przekroczyć progu imprezy masowej. Bilety zniknęły na długo przed galą. Jeszcze w dzień gali ludzie dzwonili i pytali o wejściówki. Gdybym mógł wykorzystać pełen potencjał sali, zorganizowanie gali na 700-800 osób nie byłoby problemem - stwierdził Tercjak.Reklama
Co dalej? Plany na 10-lecie klubu
- Kolejna gala na pewno w przyszłym roku, i to w pierwszej połowie. To będzie też 10-lecie klubu, więc chcemy zrobić wydarzenie na jeszcze większą skalę, godną jubileuszu. W tym roku odpuścimy dodatkową edycję. Ambicje rosną, a my chcemy zrobić kolejny krok do przodu - podkreślił Tercjak.
Na koniec - kulisy organizatora
- Otwierałem i zamykałem halę, spać poszedłem o 4:00 nad ranem - uśmiechnął się Tercjak.