- Nasze protesty będą kontynuowane, a przede wszystkim zaostrzone - zapowiedział Krzysztof Kiełczewski rolnik spod łomżyńskiej wsi, który dziś strajkował w stolicy kraju. Osoby biorące udział w demonstracji były między innymi przed Sejmem i Kancelarią Prezesa Rady Ministrów. Delegację rolników w Sejmie przyjął marszałek Hołownia i szef KPRM Jan Grabiec.
Stołeczny ratusz szacuje, że w proteście brało udział 10 tys.osób. W dalszym ciągu protestujący trzymają się swoich postulatów, które dotyczą między innymi: ograniczenia napływu niezdrowej żywności z Ukrainy i likwidacji Zielonego Ładu.
Protestujący, czujący się rozczarowani, liczyli na bardziej szczegółowe ustalenia po rozmowach z przedstawicielami władz.
- Tłumnie, głośno i biało-czerwono, ale mało konkretnie - mówił nam wracający z protestów Mieczysław Kaliściak, radny Gminy Łomża i radny powiatowy Podlaskiej Izby Rolniczej.
Reklama
Rolnicy nie byli na proteście sami, a do całego przedsięwzięcia dołączyło wiele osób.
- Protest przebiegał bardzo spokojnie, między strajkującymi nie doszło do żadnych przykrych incydentów. Wraz z rolnikami w strajku udział brali między innymi górnicy, przedsiębiorcy z branży transportowej i myśliwi. Wśród obserwujących przemarsz ludzi było widać ogromne zainteresowanie i wsparcie, gestami machania rękoma oraz bicia brawa, bardzo dużo ludzi witało nas z flagami w barwach biało czerwonych. Niektórzy z ludzi dołączyli do marszu. Po rozmowach z przedstawicielami rządu oraz Marszałkiem nie otrzymaliśmy żadnych konkretnych decyzji. Zatem nasze protesty będą kontynuowane, a przede wszystkim zaostrzone - poinformował nas rolnik Krzysztof Kiełczewski.
Reklama
Nastroje wśród protestujących są coraz bardziej napięte, a zapowiedzi kolejnych, bardziej zdecydowanych akcji, rodzą pytania o dalszy rozwój sytuacji. Czy rząd odpowiednio zareaguje na rosnące napięcie? Czy protestujący osiągną swoje cele? Tylko czas pokaże, jakie będą dalsze skutki protestów.