Wielkie emocje, tłumy kibiców i nokaut, który na długo zapadnie w pamięć. Tak zapisała się walka wieczoru gali Fight District 2. Głównym bohaterem tego wydarzenia był Dominik Dąbrowski z klubu Hunter Kickboxing Łomża, który w widowiskowym stylu sięgnął po pas mistrzowski w kategorii do 70 kg.
W ringu zmierzył się z Kamilem Jarnutowskim z Warszawy. Stawka pojedynku była wysoka - pas mistrzowski Fight District. Dąbrowski od pierwszych sekund narzucił mocne tempo i nie dał rywalowi szans. Walka zakończyła się już w pierwszej rundzie efektownym nokautem.
- Kosmos. Doping ekstra, sala pełna - znajomi, koledzy, bliscy, rodzina. Wszyscy byli z nami tego wieczoru. Dzięki temu wsparciu udało nam się wygrać = mówił tuż po walce Dominik Dąbrowski.
- Na sali kibice zdzierali gardła, żeby dopingować swoich zawodników. To bardzo fajne uczucie, niesamowicie motywujące. Daje ci to takiego kopa, że nie czujesz zmęczenia ani strachu. Wychodzisz skupiony na przeciwniku, a głosy z sali nakręcają, dają energię i siłę - dodaje.
Reklama
Choć pojedynek zakończył się błyskawicznie, Dąbrowski nie kryje, że liczył na dłuższe starcie.
- Przepraszam kibiców, że nie pokazałem pełni swoich możliwości. Spodziewałem się, że powalczymy trochę dłużej. Ale mamy to, co chcieliśmy. Pas jest nasz, tak jak zapowiadałem. - mówi.
Za sukcesem zawodnika stoi ciężka praca i tygodnie przygotowań.
- Poświęciłem naprawdę dużo swojego czasu, by dobrze się przygotować. Trenowaliśmy sześć dni w tygodniu. Widzimy efekty tej pracy. Plan wykonany w stu procentach - dodaje.
Reklama
Dąbrowski nie zapomniał również o osobach, które wspierały go w drodze do zwycięstwa.
- To nie jest tylko mój sukces. Nie byłem tam sam: mój narożnik, moja dziewczyna, koledzy z którymi trenowałem, którzy pomagali mi się przygotować do tego starcia. To dzięki właśnie takim ludziom jestem tu, gdzie jestem. Dziękuję wam za wsparcie. Dzięki takim ludziom możemy mierzyć naprawdę wysoko. A to dopiero początek - twierdzi.
Gala Fight District 2 już przeszła do historii, a Dominik Dąbrowski z pasem mistrzowskim na biodrach potwierdził, że należy do ścisłej czołówki.