Zbudował i prowadził parafię pw. Bożego Ciała, pisał wiersze, dla każdego zawsze miał dobre słowo. Ostatnie lata zmagał się z ciężką chorobą. Odszedł 20. kwietnia zostawiając po sobie smutek i pustkę. Dziś wierni i kapłani pożegnali ks. prałata Ferdynanda Gryszko.
Parafianie zapamiętają go jako przyjaciela i człowieka gorliwego, zawsze uśmiechniętego. W mszy koncelebrowanej pod przewodnictwem bp Janusza Stepnowskiego wzięły udział setki zgromadzonych. Po Eucharystii nastąpiło przewiezienie trumny do Moniek, gdzie na wieki spoczął ks. Gryszko.
Wzruszającą homilię wygłosił ks. Andrzej Godlewski, proboszcz parafii pw. Krzyża Świętego. Od początków swojej posługi miał styczność ze śp. ks. Gryszko.
- Dziesiątki lat posługi kapłańskiej, pracy na rzecz drugiego człowieka, budowania oczywistej więzi z Jezusem, dla którego żył, modlił się, budował i dla którego umarł – mówił w trakcie kazania.
Nie zabrakło wątków osobistych i wspomnień. - Ksiądz Ferdynand, którego dziś żegnamy, stał się jednym z najważniejszych ludzi, którzy ukształtowali moje kapłańskie życie – wyznał.
Podczas uroczystości pogrzebowych duchownego wspominali również m.in. prezydent Mariusz Chrzanowski, poseł Lech Kołakowski oraz radna Hanna Gałązka. Wszyscy będą pamiętać duchownego jako wyrozumiałego, szlachetnego i wiernego ideałom.
Bóg powołał go przed laty jako kapłana, a dziś przywołał do siebie jako syna, aby tam na górze mógł dzielić się swoim ciepłem i wrażliwością. Tę wrażliwość przytoczono także w trakcie uroczystości, kiedy wierni mogli posłuchać fragmentu wiersza zmarłego. Kilka wersów o odpoczynku… Odpoczynku, którego on już zaznał.